Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ekstraligowy balon, czyli… przebudzenie z matrixa

Dawno już nie było na zawodach żużlowych w Lublinie takiej sytuacji, aby publiczność opuszczała stadion na kilka biegów przed końcem meczu. Dlaczego zatem stało się tak w niedzielnym spotkaniu z ZKŻ Zielona Góra? Odpowiedź jest prosta - kibice obudzili się, albo konkretniej - zostali wybudzeni. Ktoś brutalnie wyrwał ich ze snu o ekstralidze…
Nie trzeba być wybitnym znawcą czarnego sportu, aby zauważyć, że w lubelskim światku żużlowym nie dzieje się najlepiej. Słabe wyniki na półmetku sezonu zasadniczego zmuszają do poszukiwania wyjaśnień takiego stanu rzeczy. Przed sezonem (nie po raz pierwszy) nadmuchano w Kozim Grodzie wielki balon o nazwie ekstraliga. Jeszcze po rozegraniu kilku kolejek nadmuchiwano go, usprawiedliwiając pierwsze wpadki. Jednak z biegiem czasu, przez słabe - indywidualnie i zespołowo - występy \"Koziołków” na pięknym balonie zaczęło powstawać coraz więcej rys. Dla niektórych sympatyków speedwaya w lubelskim wydaniu, było ich za wiele i ekstraligowy zeppelin pękł z hukiem, który przebudził fanów ze snu o potędze. Oni nie dotrwali do końca niedzielnych zawodów… Szukając wytłumaczenia dla klubu proponuję, aby każdy sfrustrowany kibic zadał sobie kilka pytań. Czy przed sezonem, a po zakończeniu okresu transferowego, nie skakał z radości widząc w kadrze lubelskiej drużyny nazwiska takie jak Świst, Rempała czy Louis? Dodatkowy powód do zadowolenia wywoływała obecność we władzach klubu Bogusława Kasińskiego - człowieka z Tarnowa, który współuczestniczył przy zdobywaniu dwóch tytułów mistrzów Polski tamtejszej Unii. Deklaracje o marszu do ekstraligi wydawały się mieć pokrycie… Kto wtedy przypuszczał, że były medalista mistrzostw świata będzie przegrywał z juniorami? Ilu było takich, którzy obawiali się o dwucyfrowe zdobycze rutyniarzy: Rempały i Śwista? Kto wiedział, że \"Kasa” Kasiński będzie umiał tylko pilnować budżetu, o taktyce meczowej nie mając większego pojęcia? Wreszcie na koniec usprawiedliwień - nikt nie przewidział kontuzji, które od początku sezonu prześladują zespół. Tyle tytułem obrony… \"Przebudzeni” bardzo szybko zdali sobie sprawę z tego, że ich nadzieje po raz kolejny zostały zawiedzione. Trudno im się dziwić, jeśli sezon zatytułowany - \"walczymy o awans do ekstraligi” przebiega podobnie jak ubiegły, w którym lubelscy fani trzymali kciuki, aby ich drużyna nie opuściła szeregów I ligi. W tym roku powoli zaczynamy mieć powtórkę z rozrywki. Piszę - zaczynamy - ponieważ z wrodzonego optymizmu uważam, że nie wszystko jeszcze stracone (miejsce w czołowej czwórce) i nie można dać się wybudzać ze snu po spotkaniu z niekwestionowanym faworytem rozgrywek. Chociaż coraz większa grupa optymistów jest coraz bliżej \"przebudzenia” i zaczyna zauważać analogie z ubiegłym sezonem. Może tylko z tą różnicą, że tegoroczne dokonania TŻ Sipma opatrzone są eks-ekstraligowym znakiem jakości.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama