Reklama
Tak dobrzy jak ostatni mecz
Na wczorajszym posiedzeniu Zarządu KS Hetman została przyjęta dymisja trenera zamojskiego zespołu Waldemara Wiatra. Powodem rezygnacji były katastrofalne wyniki drużyny. Hetman wygrał po raz ostatni 19 kwietnia ze Stalą Sanok.
- 31.05.2006 09:27
W kolejnych ośmiu meczach zamościanie wywalczyli tylko jedno oczko i aż siedmiokrotnie schodzili z boiska pokonani. Odpadli także z Pucharu Polski ulegając V-ligowej Ładzie Biłgoraj. Czara goryczy przelała się w ostatniej kolejce, kiedy Hetman poległ w Wieliczce aż 1:6.
Wczoraj trener Waldemar Wiater podał się do dymisji. Została ona przyjęta. – Przemyślałem wszystko i doszedłem do wniosku, że to najlepsze wyjście. Do końca sezonu pozostały jeszcze dwie kolejki. Chcę, żeby moja decyzja wstrząsnęła piłkarzami. Można przegrać, ale nie można obok tego przechodzić obojętnie, szczególnie kiedy jest to porażka 1:6, tak jak ostatnio w Wieliczce. Podkreślam, że miałem duży komfort pracy w Hetmanie. Nie przełożyło się to na wyniki, za które odpowiadam przecież jako trener – mówi szkoleniowiec.
Przed Hetmanem dwa ważne, w kontekście utrzymania się w III lidze, mecze: z Kolejarzem Stróże i Wierną Małogoszcz. Zamościan poprowadzi w nich dotychczasowy trener rezerw, Krzysztof Rysak.
Wtajemniczeni twierdzą, że piłkarze staną na głowie i odniosą komplet zwycięstw. Jeśli tak, to zafundują klubowym decydentom dwie efektowne świece dymne, które dodatkowo zaciemnią obraz. Od feralnego meczu z Kmitą Zabierzów wiele mówiło się o niesnaskach, podziałach w drużynie i konieczności przewietrzenia składu trzecioligowca. Tak stan trwa od dawna. Grzegorz Wesołowski, poprzednik Wiatra, miał ochotę zrobić pierwsze przymiarki do przemeblowania zespołu. Konieczność zmian sygnalizował także świeżo urlopowany szkoleniowiec. Obu dżentelmenów już w klubie nie ma, a do posprzątania jakoś nikt inny się nie wyrywa. Czyżby bałagan miał pozostać na następny, niedawno zapowiadany jako mistrzowski, sezon? Problemy zamiecione pod dywan wcześniej czy później wypłyną przy sprzyjających okoliczności przyrody.
Jeśli Hetman ma w przyszłym sezonie walczyć o wyższe cele niż w końcówce obecnego, konieczne są radykalne zmiany. Zarząd przyznaje, że w zespole nie dzieje się najlepiej, ale mimo ponurej świadomości dymisja szkoleniowca była jedynym punktem wczorajszych obrad. Piłkarskie porzekadło: „Jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz”, dotyczy na razie jedynie trenera. – Teraz musimy dograć sezon do końca, później zastanowimy się, komu podziękować. Przeanalizujemy wszystko i na pewno jakieś decyzje zostaną podjęte. Wiele będzie zależało
od stanu klubowej kiesy – mówi prezes Tadeusz Lizut i warto trzymać go za słowo. Choćby po to, by z biegiem czasu nie doszło do zastosowania metody przypisywanej strusiom – chowania głowy w piasek. Podczas takich „taktycznych” manewrów odsłonięta zostaje zazwyczaj inna część ciała, a jak mówi przysłowie: „Kto wypina, tego wina”.
Reklama













Komentarze