Reklama
Przerwa na seks
Seksu jest w szkole sporo. Ale nie na biologii, tylko na przerwie - śmieją się uczniowie. Ale to wcale nie jest śmieszne, bo ponad 13 procent licealistów uważa, że w ich szkole szerzy się prostytucja.
- 01.06.2006 17:21
Dzwonek na przerwę. Z klas jednego z lubelskich gimnazjów wybiegają uczniowie. Część idzie do sklepiku, część na dwór przed szkołę. Grupka chłopaków zostaje jednak przy toalecie. - Chodź cmoknąć mnie w jajka - mówi jeden z chłopaków do najniższego z grupy. Gdy ten chce ich wyminąć, chwytają go pod ręce i zaciągają do toalety.
Takie zabawy wymyślają sobie młodzi. Nie wszędzie i nie zawsze, ale coraz częściej. - W szatniach, ubikacjach, w miejscach odosobnionych. Ale i po wyjściu ze szkoły - wymienia Jacenty Kłoda, pedagog i jednocześnie trener Ośrodka Szkolenia Nauczycieli Stowarzyszenia Psychoprofilaktyki Szkolnej \"Spójrz inaczej”. - Agresja seksualna jest wśród młodych.
Pedagodzy i psychologowie są tego świadomi. Kłoda zbadał środowisko gimnazjalistów w Łęcznej i w Lublinie. Jednym z pytań zadawanych młodym było to, czy ktoś naruszył ich godność przez dotykanie lub niewłaściwie traktowanie. Odpowiedź \"tak” pojawiała się bardzo często.
W jaki sposób młodzi stosują przemoc seksualną? - To są wszystkie zachowania seksualne, które są wykonywane wbrew woli drugiej osoby. Począwszy od obnażania się, przez dotykanie, gesty, aż do słów - tłumaczy Kłoda. - Wyzywanie od dziwek czy ku... to także forma przemocy seksualnej.
Ta zdarza się najczęściej. Wśród pedagogów znana jest historia koleżanek z jednego z lubelskich gimnazjów. Jedna z uczennic spotykała się z kolegą ze szkoły. Inna chciała odbić jej chłopaka. Często z nim rozmawiała na przerwach, uśmiechała się do niego. Ta adoracja zaczęła dokuczać dziewczynie chłopaka. Dlatego pewnego dnia wraz z kilkoma koleżankami postanowiła ukarać rywalkę. Tuż po dzwonku na lekcje, gdy jeszcze w klasie nie było nauczyciela, dziewczyny zaciągnęły koleżankę na środek sali. Nakazały jej klęknąć i przy wszystkich powtarzać: \"jestem kur...”. Nie obeszło się bez popychania i wyzywania.
To, że dziewczyny dorównują agresywnością chłopakom nikogo już w szkołach nie dziwi. To, że seks przestał być tematem tabu wśród uczniów, nawet najmłodszych klas, także nie. - Młodzież przestała dostrzegać granice między seksem, uczuciami a zwykłą kulturą - mówi Kłoda. - Widoczne to jest zwłaszcza w szkolnych ubikacjach.
Pedagog sam był tego ofiarą. W gimnazjum, w którym robił badania, chciał skorzystać z toalety. Gdy wszedł do męskiej ubikacji, zobaczył tam grupkę dziewczyn. - Kiedy spytałem je co tutaj robią, ze stoickim spokojem odpowiedziały mi: \"A tak sobie siedzimy” - wspomina Kłoda. - Nic a nic ich nie zawstydzało, że tuż obok nich stają chłopcy przy pisuarach. Moja obecność też ich nie wypłoszyła.
- Co się dzieje w kiblach, to wiedzą tylko ci, którzy tu przychodzą. Czyli nie nauczyciele - śmieje się Tomek, uczeń gimnazjum. - Może jakichś orgii jak na imprach tu nie ma, ale zabawa czasami jest niezła. Zakochanych nie ruszamy. Jak coś tam robią, to my nie przeszkadzamy. Ale jak jakaś ciota się trafi, to musimy jej \"wytłumaczyć” co to jest seks.
Ale nie tylko na lekcjach z seksu się kończy. W szkole szerzy się też prostytucja. Tak wynika z badań prowadzonych przez magistrantów dr Anny Siudem, psychologa z Wydziału Psychologii UMCS. Jedna ze studentek badała \"Zjawisko prostytucji wśród nieletnich w percepcji młodzieży gimnazjalnej i licealnej”. Ponad 13 procent przepytanych licealistów i 3 procent gimnazjalistów, wskazało szkołę jako miejsce, w którym występuje prostytucja nieletnich.
Młodzi prostytucję uważają jako \"zarabianie pieniędzy”, \"deskę ratunku dla kobiet bez wykształcenia i bez pracy” albo jako \"sprzedawanie własnego ciała za pieniądze, na różne potrzeby”. A potrzeby te są bardzo przyziemne. Oprócz jedzenia, uczennice wymieniały kosmetyki, ubrania i alkohol. Dla chłopaków celem wydawania pieniędzy zarobionych na prostytucji były przede wszystkim używki: alkohol i narkotyki.
Ale dla 40 proc. pytanych przyczyną szkolnej prostytucji jest... chęć przeżycia \"czegoś nowego”. Pod takim stwierdzeniem podpisało się więcej dziewcząt niż chłopców. - Co najgorsze, młodzi podchodzą do seksu jak do czegoś co można kupić. Traktują go jako drogę do zarobienia pieniędzy - tłumaczy dr Siudem.
A jak ktoś nie chce, to się go przymusi.
Reklama













Komentarze