Polska pokonała Chorwację 1:0 (0:0) w towarzyskim meczu rozegranym w Wolfsburgu. To poprawiło nastroje i przywróciło nadzieje na udane występy \"biało-
czerwonych” w mistrzostwach świata. Pierwsze spotkanie z Ekwadorem już w piątek.
Artur Ogórek
04.06.2006 22:23
Bramka: Euzebiusz Smolarek (54 głową).
Polska: Boruc - Baszczyński, Jop, Bąk (76 Bosacki), Żewłakow - Smolarek
(83 Jeleń), Radomski, Sobolewski (85 Lewandowski), Szymkowiak (64 Mila),
Krzynówek (73 Kosowski) - Żurawski (90 Rasiak).
Chorwacja: Butina - Simunic, R. Kovac, Simic (86 Tokic), Vranjes (63 J. Leko)
- Modric (73 Balaban), Srna (46 I. Leko), Olic (46 Buljat), Babic - Klasnic, Kranjcar (46 Bosnjak).
Chorwaci przystąpili do meczu bez Ivana Tudora, Dado Prso (obaj siedzieli na ławce) oraz kontuzjowanego Nico Kovaca. Polacy natomiast wyszli w najmocniejszej jedenastce. Paweł Janas zapowiadał roszady w składzie, ale ostatecznie zdecydował się tylko na jeden ruch - w miejsce Kamila Kosowskiego wprowadził Arkadiusza Radomskiego. Choć oczywiście nie na skrzydło, bo selekcjoner zdecydował się na skorygowanie ustawienia. W ataku postawił tylko na Macieja Żurawskiego, grającego po raz 50 w kadrze, który w założeniach miał być wspierany przez Euzebiusza Smolarka, Jacka Krzynówka bądź odciągniętego od zadań defensywnych Mirosława Szymkowiaka. \"Janosik” postanowił natomiast zagęścić środek pola, desygnując dwóch destrukcyjnych pomocników - Arkadiusza Radomskiego i Radosława Sobolewskiego.
Te ruchy sprawiły, że w poczynaniach \"biało-
czerwonych” było więcej pewności i konsekwencji oraz mniej niefrasobliwości w obronie. A gra zwyczajnie lepsza. Sobolewski z Radomskim wywiązywali się ze swoich ról bez zarzutu, przechwytując wiele piłek, przerywając akcje. Szkoda jedynie że odpowiadający za rozegranie \"Szymek” raził niedokładnością, zbyt wiele podań kierując do osamotnionego napastnika Cetliku. Uruchamianie na bokach Krzynówka i Smolarka - wymieniających się stronami - na pewno przyniosłoby więcej pożytku. A tak do przerwy Ebi był mało widoczny.
W bramce, pomimo urazu palca, wystąpił Artur Boruc, co stanowi odpowiedź na pytanie: Kto powinien zagrać między słupkami przeciwko Ekwadorowi. I już w 6 min golkiper numer jeden miał okazję do pracy po strzale z bliska Ivicy Olica. W 22 min znowu Boruc był w opałach po uderzeniu Niko Kranjcara, syna selekcjonera - Zlatko Kranjcara. Ten sam zawodnik tuż przed przerwą ponownie groźnie kopnął z kąta. Ale Chorwaci najbliżsi uzyskania prowadzenia byli w 42 min, kiedy Darijo Srna trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę. Jedyną odpowiedzią Polaków był strzał zza pola karnego Jacka Krzynówka, tuż obok słupka.
Po zmianie stron znowu zaatakowali rywale, posiadający wyraźną przewagę w umiejętnościach technicznych, lecz rezerwowy Ivan Bosnjak spudłował w sytuacji sam na sam. W 54 min Polacy skopiowali akcję z meczu z Kolumbią. Z rzutu rożnego dośrodkował Żurawski, a Smolarek popisał się ładną główką. Jednak tym razem celną.
Chorwaci próbowali doprowadzić do remisu, ale Luka Modric strzelił obok bramki, a uderzenie Bosko Balabana obronił Boruc. W rewanżu już w doliczonym czasie \"Żuraw” dośrodkował przed bramkę rywali, po którym piłka... otarła się o poprzeczkę.
Pomimo obietnic trenera znowu na boisku zabrakło Seweryna Gancarczyka. W dwóch ostatnich meczach szansy nie otrzymał także Piotr Giza i Łukasz Fabiański, co raczej oznacza, że cały tercet ma takie samo prawdopodobieństwo na udział w meczach mistrzostw świata jak... Jerzy Dudek lub Tomasz Frankowski.
Paweł Janas
- Na pewno atmosfera po tym spotkaniu będzie lepsza niż po meczu z Kolumbią. Zagraliśmy lepiej, widać postęp w grze naszego zespołu, ale to jeszcze nie wyglądało tak, jak wszyscy byśmy sobie życzyli. Do meczu z Ekwadorem mamy jednak kilka dni i postaramy się je jak najlepiej wykorzystać, bo chyba każdy element gry można jeszcze poprawić.
Cieszę się, że pod względem fizycznym prezentowaliśmy się lepiej niż w Chorzowie, widać u piłkarzy większą świeżość, lepszą szybkość. To był wyrównany mecz, ale nam udało się zdobyć jednego gola i cieszymy się z wygranej. Na pewno był to bardzo dobry test przed mundialem, bo zmierzyliśmy się z jedną z najlepszych drużyn w Europie. Uważam, że zdaliśmy ostatni egzamin przed mundialem. Arkadiusz Radomski zagrał bardzo dobrze, natomiast jeśli chodzi o Mirosława Szymkowiaka, to mamy w drużynie 23 piłkarzy i można znaleźć zastępcę nawet dla niego. •
Zlatko Kranjcar (trener Chorwacji)
- Na pewno był to pożyteczny sprawdzian dla obu ekip. Polska drużyna była ustawiona defensywnie, skupiała się na destrukcji. My staraliśmy się prowadzić grę, mieliśmy przewagę, ale zabrakło skuteczności. •
Artur Boruc
- Zagraliśmy dużo lepiej niż z Kolumbią. Zresztą wynik mówi sam za siebie. Mało kto się spodziewał, że w cztery dni od meczu w Chorzowie możemy zagrać tak dobrze, a do pierwszego meczu w mistrzostwach świata został jeszcze tydzień. Najważniejsze, że nie straciliśmy bramki. Dla mnie ma to olbrzymie znaczenie. Zwycięstwo nad Chorwacją nie poprawi nastrojów w drużynie, bo nie ma co poprawiać. Nastroje cały czas były bardzo dobre i tak zostanie. •
Maciej Żurawski
- To była pozytywna reakcja na to, co stało się w spotkaniu z Kolumbią. To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne, by bardziej uwierzyć w siebie. Czułem się dużo lepiej niż we wtorek. Mogłem biegać, do tego biegać szybko. Systemu gry z jednym wysuniętym napastnikiem trzeba jeszcze doskonalić, ale funkcjonowało to całkiem nieźle. •
Euzebiusz Smolarek
- Każde zwycięstwo cieszy. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i udało nam się zatrzeć negatywne wrażenie po meczu z Kolumbią. Zagraliśmy konsekwentnie, dobrze pod względem taktycznym i na pewno dni dzielące nas od meczu z Ekwadorem spędzimy w lepszych nastrojach niż ostatnio. Czuliśmy się nieco zdołowani krytyką prasową, ale teraz odżyjemy psychicznie. •
Komentarze