• Orlęta Spomlek – Granica Lubycza Królewska 0:0
• Sokół Adamów – Włodawianka 1:2 (1:0)
• Chełmianka – Unia Bełżyce 0:1 (0:0)
• Podlasie Biała Podlaska – Unia Hrubieszów 7:1 (1:0)
• Górnik II Łęczna – Lewart Lubartów 5:0 (1:0)
• Lublinianka – Czarni Dęblin 4:3 (2:2)
• Stal Kraśnik – Orlęta Łuków 6:0 (0:0)
• Janowianka – Tomasovia 1:2 (1:0)
1. Orlęta Spomlek 29 76 24-4-1 83-17
2. Stal Kraśnik 29 61 18-7-4 64-26
3. Podlasie 29 49 14-7-8 45-31
4. Górnik II Łęczna 29 47 13-8-8 59-41
5. Lublinianka 30 47 13-8-9 44-41
6. Chełmianka 29 41 11-8-10 40-35
7. Tomasovia 29 38 9-11-9 33-30
8. Orlęta Łuków 29 38 10-8-11 38-41
9. Granica Lubycza 29 37 9-10-10 31-30
10. Unia Bełżyce 29 37 10-7-12 39-42
11. Lewart Lubartów 30 36 10-6-14 36-59
12. Janowianka 29 35 10-5-14 41-59
13. Czarni Dęblin 29 28 8-4-17 38-59
14. Sokół Adamów 29 28 7-7-15 29-44
15. Włodawianka 29 24 6-6-17 30-53
16. Unia Hrubieszów 29 21 5-6-18 30-72
23 czerwca: Tomasovia – Sokół • Orlęta Łuków – Janowianka • Czarni – Stal • Unia Hrubieszów – Górnik II • Granica – Podlasie • Unia Bełżyce – Orlęta Spomlek • Włodawianka – Chełmianka.
Spomlek: Dadasiewicz - Ślusarczyk, Kaczorowski, Kępa, Pliszka (73 Troć), Borysiuk, Piotrowicz (46 Iwan), Giza, Skorupski (68 Frączek), Chyła, Panek.
Granica: Kuśmierczak - Adamek, Orzechowski, Sawiak, Stefanik, Różycki (69 Machnik), Nazarowicz, Poleszak, Borodziej, Baran, Nakoulma.
Żółte kartki: Kaczorowski, Chyła (S) - Adamek (G). Sędziował: Pawlak (Chełm). Widzów: 800.
Niespodziewanym bezbramkowym remisem zakończył się mecz Orląt Spomlek z Granicą Lubycza Królewska. Zaraz po spotkaniu podopieczni trenera Marka Majki udali się na specjalnie przygotowanej platformie do centrum Radzynia Podlaskiego, gdzie przygotowana została dla nich feta z okazji historycznego awansu do III ligi.
Z pewnością zabawa i humory byłby lepsze, gdyby lider czwartoligowego frontu wczoraj, w ostatnim meczu przed własną publicznością w tym sezonie, zgarnął pełną pulę. Co prawda gospodarze zbyt licznych okazji do objęcia prowadzenia nie mieli, jednak te, jakie udało się stworzyć, należało wykorzystać. Nieskutecznością raził szczególnie Marcin Chyła, który dwukrotnie mógł pokonać golkipera Granicy. Najpierw napastnik miejscowych huknął z 16 m wprost w Grzegorza Kuśmierczaka, a chwilę później po wycofaniu piłki przez Mariusza Frączka Chyła z sześciu metrów przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Tym samym zaprzepaścił okazję nie tylko do zapewnienia swojej drużynie zwycięstwa, ale również do dogonienia w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców swojego klubowego kolegi Damiana Panka, do którego wciąż traci jedną bramkę. A jak zagrał lider klasyfikacji snajperów? W całym meczu Panek miał raptem jedną okazje, ale na posterunku był Kuśmierczak.
Okazję do zmiany wyniku mieli również przyjezdni. Głównie w końcówce meczu, ale zimnej krwi zabrakło Grzegorzowi Poleszakowi i Prejuce Nakoulmie. Uderzenie Poleszaka wyłapał Artur Dadasiewicz, natomiast strzał z rzutu wolnego zawodnika z Burkina Fasso minimalnie był chybiony. Co prawda w 78 min Ireneusz Baran pokonał Dadasiewicza, jednak w opinii arbitra był na spalonym i gol nie został uznany. - Co do tej decyzji nie jestem tak przekonany - mówił po meczu Jan Uźniak, prezes Granicy i dodał: Mimo wszystko jestem zadowolony z rezultatu. Remis już z trzecioligowcem i to na takim obiekcie, to jest z pewnością sukces. Najważniejsze, że moim zawodnicy podjęli walkę - podkreślił sternik Granicy.
(map)
Bramki: Kusztykiewicz (48, 90+2), Król (53), Kępka (56), Polikowski (59), Dudek (76).
Stal: Ziółkowski (48 Mazur) – Gołębiowski, Szarowski, Minkina, Krężołek (52 Bandosz), Chmielik, Ławryszyn, Polikowski (67 Dydo), Król (75 Dudek), Kusztykiewicz, Kępka.
Orlęta: Stężała – Kurek, Szlaski, Izdebski, Ozygała, Matyjasek,
M. Gaj (54 Siemionek), Safiański, Szewczak.
Żółte kartki: Kępka, Król (S) – Szlaski, Kurek, Matyjasek (O). Czerwone kartki: Szlaski (Orlęta, w 67 min za drugą żółtą), Ławryszyn (Stal, w 85 za faul). Sędziował: Kucharski (Zamość). Widzów: 150.
Kibice w Kraśniku najwyraźniej byli bardziej zainteresowani meczem Brazylii z Australią niż ostatnim w tym sezonie występom na własnym boisku miejscowej Stali, gdyż trybuny praktycznie świeciły pustkami. Wicelider czwartoligowego frontu zagrał jednak efektowniej niż „canarinhos” i rozbili w pył Orlęta Łuków. Wygrana 6:0 mówi sama za siebie, jednak uwagę zwraca fakt, że do przerwy nie padła... żadna bramka. Podopieczni trenera Jerzego Rota rozkręcili się dopiero po zmianie stron, a worek z bramkami rozwiązał Piotr Kusztykiewicz. Z pewnością wygrana gospodarzy byłaby efektowniejsza, gdyby nie zbyt egoistyczna gra Wojciecha Kępki, który za wszelką cenę chciał zdobyć przynajmniej dwa gole i zasiąść na fotelu najskuteczniejszych strzelców ligi. Dodać należy, że obie ekipy mecz kończyły w osłabieniu, a nie popisał się Anatolij Ławryszyn, który nie dość, że przez większość rundy borykał się z kontuzją, to kiedy załapał się do składu, na własne życzenie z niego wypada.
Dzisiaj w Stali ma dojść do zebrania zarząd klubu, który najprawdopodobniej zadecyduje o dalszych losach trenera Rota. Ofertę pracy w Kraśniku otrzymał bowiem Grzegorz Komor, który wprowadził Stal Poniatową do IV ligi i, jak sam podkreślił, nie wyklucza zmiany „klimatu”.
(map)
Bramki: Osuch (1, 61, 90+1), Wywrocki (47), Klimkiewicz (87).
Górnik: Ryć, Wywrocki, Jankowski (65 Chapuła), Tarczyluk, Kuśmirek, Osuch, Kasperek, Gawrysiak (75 Iwan), Jędrzejuk, Tomczuk (35 Bodziak), Klimkiewicz.
Lewart: Gajosiński (85 Jarzębski), Nowak, Stopa (55 Gajek), Jurak, Mokiejewski, Mitura, Serwin, Szczawiński, Nogal, Kaczmarski, Wawruch (84 Kowalik).
Żółte kartki: Wywrocki (G) – Nowak, Jezior (L). Sędziował: Woś (Zamość). Widzów: 100.
Jeśli ktoś zamiast mistrzostw świata przed telewizorem wybrał wizytę na stadionie przy al. Jana Pawła II nie miał czego żałować. Górnik strzelił Lewartowi aż pięć goli, z czego trzy padły łupem imponującego formą Dariusza Osucha. Skompletowanie hat-tricka musi budzić podziw, zwłaszcza że Darek nie wybiegł w napadzie tylko na prawej pomocy. To było również pożegnanie starej płyty, bo od dziś na głównym obiekcie „zielono-czarnych” rozpoczynają się prace instalacji podgrzewania.
Już w 1 min Osuch rozpoczął wykonywanie wyroku na gościach, wykorzystując sytuację sam na sam. A zakończył festiwal goli w doliczonym czasie, po trójkowej akcji z Pawłem Klimkiewiczem i Krzysztofem Bodziakiem. – Jestem zadowolony z postawy swoich chłopaków, ponieważ zagrali skutecznie i przeprowadzili kilka dynamicznych, na dużej szybkości, kombinacyjnych ataków – cieszył trener Sławomir Pogonowski. Inny nastrój miał szkoleniowiec Lewartu. – Utrzymaliśmy się wcześniej, co znalazło odzwierciedlenie w mentalności moich zawodników. Pomyśleli, że nie trzeba już walczyć. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Wypadliśmy jak Polska z Ekwadorem. Od tego, czy zostanę na przyszły sezon, będzie zależało spełnienie kilku warunków – stwierdził Przemysław Delmanowicz.(ogor)
Reklama













Komentarze