Meteor z Biłgoraja
Łada przemknęła przez rozgrywki „okręgówki” jak meteor. W Biłgoraju wszyscy mają nadzieję, że to dopiero początek drogi na szczyt. W 29 meczach podopieczni trenera Marka Sadowskiego doznali tylko jednej porażki.
- 19.06.2006 21:56
Czyżby liga była aż tak słaba? A może Łada jest taka mocna? – Nie było nam łatwo, choć tak naprawdę liczyły się tylko cztery zespoły: Spartakus Szarowola, Victoria Łukowa Chmielek, Korona Łaszczów i Łada. Pozostali odstają. Zbudowaliśmy niezły zespół, którego dobrym duchem jest Irek Zarczuk. Ale wygrać ze wszystkimi i to po dwa razy, nie jest łatwą sztuką. Kamień z serca spadł mi dopiero po meczu z rezerwami Hetmana Zamość. Gdy zobaczyłem kilku piłkarzy ze składu trzecioligowca miałem złe przeczucia, na szczęście wszystko skończyło się tak, jak sobie życzyliśmy. Za tydzień zagramy z najgroźniejszym rywalem już o prestiż – mówi prezes Jan Tochman.
W deklaracjach działaczy da się wyczytać, że IV liga to tylko przystanek w drodze
do centralnych rozgrywek. – Z takimi kibicami jak w Biłgoraju nie można było się dłużej grzebać w V lidze. Chcemy zadomowić się na dłużej na wyższym szczeblu. Do „okręgówki”
nie zamierzamy wracać. III liga to wyzwanie, ale najpierw musimy okrzepnąć, przygotować się organizacyjnie – mówi sternik czwartoligowego beniaminka. Wyższa liga to wyższe wymagania. – Pamiętamy o tym i nie robimy niczego pochopnie. Dysponujemy stabilnym budżetem, nie mamy zaległości finansowych. Wspomaga nas Urząd Miasta i Fundacja Biłgoraj XXI z panem Tadeuszem Koźmińskim. Za parę tygodni usiądziemy do rozmów
ze sponsorami i ustalimy finansowe podwaliny na przyszły sezon. Wiele będzie od tego zależało, bo chciałbym, żeby nikt od nas nie odszedł i jeszcze dodatkowo wzmocnić skład – wyjaśnia Tochman.
Twórca awansu Marek Sadowski widzi potrzebę wzmocnienia każdej formacji. – Mam w notatniku nazwiska 3–4 zawodników, ale proszę nie pytać, nie zdradzę ich, bo nieźle namieszałbym na rynku – śmieje się szkoleniowiec i dodaje: Bardzo chętnie widziałbym u siebie Piotra Fularę z Unii Hrubieszów. Marcin Kubiak z Motoru to dobry zawodnik, ale nie wiem, czy chciałby u nas grać. Ale to tylko moje rozważania – od razu zastrzega popularny „Sadek”.
Oficjalnie korki szampanów mają wystrzelić na boisku w Szarowoli. Na spotkanie ze Spartakusem wybiera się liczna grupa kibiców z Biłgoraja. – Kończymy ligę w niedzielę, ale już we wtorek rozgrywamy spotkanie pucharowe z Orlętami Spomlek. Chciałbym, aby radzynianie pierwsi, jeszcze przed Spartakusem, usłyszeli: Nas nie dogoniat – nie traci rezonu Sadowski.
Reklama













Komentarze