Więcej sierot niż nowych mam
Najprawdopodobniej będzie dom dziecka w powiecie lubartowskim, choć nikt nie jest z tego zadowolony – rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka są lepsze. – Dzieci żyją tam w najlepszych z możliwych warunkach – wyjaśnia Marina Starownik, starosta lubartowski. – A poza tym, to rozwiązanie jest o jedną trzecią tańsze niż klasyczne domy dziecka.
- 25.06.2006 20:26
Ale jest problem; trzeba znaleźć osoby chętne do prowadzenia. I do tego takie, które nie chcą na dzieciach zrobić interesu. Jedna kobieta już nawet była. Fachowo przygotowana, miała dobre warunki lokalowe, idealne na rodzinny dom dziecka. – Niestety, wyjechała za granicę do pracy – wyjaśnia odpowiedzialny m. in. za opiekę społeczną członek Zarządu Powiatu Kazimierz Sysiak. – Ta pani jest pielęgniarką, tam zarabia znacznie lepiej niż mogłaby u nas.
Poszukiwania chętnych do prowadzenia rodzinnego domu dziecka i rodzin zastępczych trwają.
– Mamy już dziewięć rodzin zastępczych, następne dwie niebawem zostaną przeszkolone – wylicza Ewa Giza, kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.
– Zdajemy sobie sprawę, że nie znajdziemy tylu chętnych i spełniających nasze wymagania rodzin, tak by przyjęły wszystkie przebywające w domach dziecka dzieci z naszego powiatu – mówi Eligiusz Kusyk, wicestarosta lubartowski. – Dlatego przygotowujemy się też do urządzenia własnego domu dziecka. Powstanie najprawdopodobniej w Ostrowie Lubelskim, w nieużywanym internacie szkoły górniczej.
Gdy dom dziecka w Ostrowie Lubelskim powstanie, będą tam kierowane dzieci właśnie odebrane przez sąd biologicznym rodzicom. – Nie będziemy zabierać z domów dziecka dzieci, które już tam przebywają – obiecuje starosta.
Już drugi rok starostowie ponoszą koszty utrzymania dzieci w placówkach opiekuńczych. Utrzymanie jednego dziecka kosztuje powiat średnio dwa tysiące zł miesięcznie. W sumie z powiatu lubartowskiego w domach dziecka przebywa obecnie 48 dzieci. Co miesiąc powiat lubartowski wydaje
na ich utrzymanie ok. stu tysięcy zł.
Reklama













Komentarze