Reklama
Zwycięstwo za trzy punkty
W obozie TŻ Sipma wreszcie zapanowały lepsze nastroje. Wczoraj w upalne popołudnie lubelski zespół wysoko pokonał (56:34) Stal Gorzów, odrabiając z nawiązką straty z pierwszego meczu (37:52). Dzięki wyższemu zwycięstwu w rewanżu, gospodarze wczorajszej konfrontacji zainkasowali jeszcze punkt bonusowy.
- 25.06.2006 23:17
SKŁADY I PUNKTY
TŻ Sipma: Knapp 10 (0, 2, 2, 3, 3), Michaluk (nie startował), Brhel 11 (3, 1, 3, 3, 1), Shields 5 (2, 0, 1, 2), Rempała 11 (1, 3, 2, 2, 3), Klimek 4 (3, 1, -, 0), Messing 4 (1, 3, 0), Jeleniewski 11 (2, 3, 3, 1, 2).
Gorzów: Paluch 10 (1, 3, 1, 2, 1, 2), Ruud 11 (3, 2, 3, w, 3, 0), Łukaszewski 2 (1, d, -, 1, u/w), Brzozowski 2 (0, 2, 0, -), Rajkowski 0 (0, d, -, 0), Dąbrowski 6 (2, 1, 2, -, 1), Głuchy 3 (0, 2, 1, d).
Najlepszy czas dnia – 67,13 – uzyskał w II wyścigu David Ruud.
Sędziował: Jerzy Najwer z Gliwic. Widzów – około 1 tys.
Po raz pierwszy w tym sezonie rywale mieli większego pecha od Sipmy. Ze składu gorzowskiej ekipy w ostatniej chwili wypadli Joonas Kylmakorpi i Niklas Klingberg. Pierwszy z nich musiał startować w Grand Prix na długim torze, a z powodu deszczu imprezę przełożono z soboty na... niedzielę. Z kolei Klingberg zachorował. W kadrze gospodarzy też nastąpiły przymusowe zmiany. Czech Lubos Tomicek odniósł kontuzję, natomiast Chorwat Jurica Pavlić w ostatniej chwili powiadomił klub, że nie ma silnika i nie może przyjechać na mecz. Na szczeście byli następcy. W zawodach ligowych mógł zadebiutować 16-
letni Rafał Klimek. Jego występ był bardzo udany. Nasz młodzieżowiec jeździł bez kompleksów i widać, że edukacja na torze na razie nie idzie na marne.
Klimek w ładnym stylu zwyciężył w pierwszym wyścigu, przedzierając się na czoło z trzeciej lokaty. Po czterech biegach TŻ wygrywało 15:9, ale przeciwnicy odpowiedzieli podwójnym zwycięstwem w następnym wyścigu. Po atomowym starcie najlepszych w Stali Davida Ruuda i Piotra Palucha przewaga miejscowych stopniała do 2 pkt. Ale to był ostatni zryw gości. Później przewaga lubelskiego zespołu systematycznie rosła. Żużlowcy Sipmy lepiej radzili sobie z trudnymi warunkami panującymi na lubelskim torze, który nadal jest niebezpieczny (ostatnio do sjenitu dosypano glinę).
Gorzowianie wiedzieli, że tej konfrontacji już nie wygrają, jednak próbowali obronić przewagę, gwarantującą bonus. Szanse zaprzepaścili w 10 biegu. Ruudowi tuż przed startem zdefektował motocykl (zerwany łańcuch), a rezerwowego nie zdążono podstawić przed upływem regulaminowego czasu. Szweda wykluczono, a osamotniony Dąbrowski nie dał rady Brhelowi. Pod taśmą został Shields. W następnych startach gospodarze nadal górowali. Dobrze spisywała się para Daniel Jeleniewski – Grzegorz Knapp. W przedostatniej odsłonie meczu Jeleniewski dokonał dużej sztuki. Problemy z motocyklem sprawiły, że miał olbrzymią stratę do jadącego na drugim miejscu Dąbrowskiego, ale lublinianin ambitnie gonił przez trzy okrążenia. Na ostatnim wirażu czwartego kółka minął rywala. Za ambicję został nagrodzony gromkimi brawami. (tor)
Reklama













Komentarze