Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co mi szkodzi wejść mu w szkodę

Najpierw jeden obywatel zbierał podpisy, by drugiemu zlikwidować dyskotekę. W intrygę wciągnięto nawet proboszcza. Potem ten drugi obywatel poinformował urzędników, że u pierwszego jest nielegalne wysypisko azbestu. Mieszkańcy czekają, co będzie dalej.
O tym, że dwaj sąsiedzi z Krężnicy Jarej - Stefan Odój i Jacek Łabiga - nie przepadają za sobą, wie cała wieś. Tylko jest problem z ustaleniem, o co im poszło i kto pierwszy kogo obraził i na kim się mści. Już pisaliśmy o tym, że wiosną adwersarze starli się o dyskotekę \"Malibu”. Lokal należy do Stefana Odoja i do Krężnicy ściąga tłumy młodzieży. Niektórym mieszkańcom przeszkadza hałas i potężna liczba bawiących się. Denerwują ich nocne rajdy rozbawionej młodzieży po Krężnicy i poranne nieporządki. Niezadowoleni zorganizowali akcję zbierania podpisów pod petycją do władz gminnych o zamknięcie ośrodka. Na listę wpisało się prawie 300 osób. W zbieraniu podpisów pomagały nawet ogłoszenia z kościelnej ambony. Akcji przewodniczył... sąsiad właściciela \"Malibu” Jacek Łabiga. Pomimo to dyskoteka nadal stoi. Ale uraza do sąsiada pozostała. I ni z tego, ni z owego do gminy i powiatu wpłynęły zawiadomienia o nielegalnym wysypisku azbestu. Okazało się, że właścicielem posesji, na której miały być niebezpieczne płyty jest Jacek Łabiga. A doniesienie złożył nie kto inny jak Stefan Odój, właściciel \"Malibu”. - Uważam, że tę sprawę powinno się potraktować urzędowo - mówi Stefan Odój. - To wysypisko gruzu i azbestu przy samej drodze szpeci otoczenie i jest dla nas niebezpieczne. - Ale ja tam wywiozłem ledwie trzy taczki połamanych płyt z dachu - tłumaczył Jacek Łabiga. - Jestem gotów je stamtąd zebrać. Dzwoniłem już do firmy z Kraśnika, która zajmuje się utylizacją takich płyt, mają przyjechać i zająć się nimi. Sporne wysypisko gruzu obejrzeli już przedstawiciele z Urzędu Gminy, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a nawet z Wojewódzkiego Zarządu Parków Narodowych. - Pan Łabiga ma uporządkować teren - mówi Jan Sokół, zastępca wójta Niedrzwicy Dużej. - Musi zebrać druty i odpady stalowe. A kawałki eternitu zabierze stamtąd specjalistyczna firma. To powinno zakończyć spór międzysąsiedzki. Choć mieszkańcy wsi kompletnie w to nie wierzą. - Lada moment znowu będzie u nas głośno - mówią. - Ci dwaj na pewno nie odpuszczą.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama