Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelszczyzna to mój dom

Lato 2004 roku. Plakat Górnika zrobiony przed nowym sezonem. Piłkarze w zielono-białych koszulkach. Wśród nich Paweł Bugała, Mirosław Budka, Piotr Soczewka i Sylwester Czereszewski. Wyłącznie bardzo dobrzy zawodnicy. Obok, na samym skraju, trener Bogusław Kaczmarek. Dziś żaden z nich nie ma klubu. „Bobo”, który tych zawodników wygonił z Łęcznej, też nie.
„Czereś” po odejściu z Górnika trafił do Odry Wodzisław. Jednak na Śląsku nie czuł się dobrze i nie grał na miarę oczekiwań. W końcu wrócił do Olsztyna, zawiesił buty na kołku (przynajmniej na razie) i zamierza rozkręcić własny interes. Paweł Bugała, któremu łęczyńscy kibice chcieli stawiać pomnik, przeszedł do Lecha Poznań. Potem do Motoru Lublin. Kiedy trzecioligowiec rozwiązał z nim kontrakt, wyprowadził się na wieś, na Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie. Zaczął remontować dom. Czeka na propozycje i podkreśla, że sam nigdzie nie będzie dzwonił. A jeśli telefon będzie milczał? Trudno, pójdzie do pracy. Już wcześniej zrobili to jego dwaj koledzy z Górnika i Motoru – Piotrkowie Jaroszyński i Wójcik. Ten drugi pomagał ostatnio w utrzymaniu czwartej ligi Tomasovii. Trzeciemu Piotrkowi – Soczewce, też nie poszło zgodnie z planem w klubie z Al. Zygmuntowskich. Motor miał golić wszystkich do zera i szturmem wywalczyć awans do drugiej ligi. Nie udało się, więc trzeba było szukać winnych. „Soczi” spakował walizki i pojechał do rodzinnego Płocka. Tam już czekał na niego wybudowany wcześniej dom. – Pół roku trenowałem z Mazowszem Płock i jednocześnie w nim grałem– mówi Piotr. – To czwarta liga, zespół będący rezerwami Wisły. Teraz kolega namawia mnie na wyjazd do Szwecji, do drugiej ligi. Dobry sezon w Piaście Gliwice, u trenera Jacka Zielińskiego, miał Mirosław Budka. Występował dużo, w pomocy lub na środku obrony. Kiedy spotkaliśmy się na Stadionie Śląskim w Chorzowie, przed meczem Polski z Kolumbią, „Budkin” zdradził, że już jest po rozmowach z Piastem i zostanie na następny rok. Wszelkie ustalenia ze strony kluby szybko przestały być aktualne. – Właśnie wyjeżdżam do Łęcznej – mówił wczoraj. – To spadło na mnie znienacka. Sądziłem, że wszystko jest już dogadane. Niestety, zostałem zrobiony w konia. Jestem rozczarowany. Szkoda że nie dowiedziałem się o tym wcześniej. W tej chwili zastanawiam się nad różnymi opcjami, włącznie z zakończeniem grania i pójściem do pracy. Klubu szuka także Jakub Wierzchowski, który postanowił opuścić Płock. Gdzie trafi Kuba? Pojawiły się dwa kierunki: Zabrze i Łęczna. To właśnie z „zielono-czarnych” bramkarz przeszedł do Wisły Kraków, zostając mistrzem Polski. – Górnik Łęczna to sprawa otwarta – przyznaje golkiper. – Odszedłem z Płocka, bo potrzebowałem zmiany klimatu, innych wyzwań. Lubelszczyzna jest moim domem. Wracam teraz do Lublina, gdzie będę sam trenował i czekał na rozwój wydarzeń – stwierdził. Co na to łęczyńscy szkoleniowcy? Doświadczony bramkarz na pewno by się przydał.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama