Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zabiorą telewizor zamiast gruchota

Żarty się skończyły. Tylko od soboty do niedzieli rano lubelska policja odebrała pijanym kierowcom siedem pojazdów. Od dziś surowiej będą ich traktować prokuratorzy: jeśli samochód jest mało warty albo pożyczony, mogą zabrać kino domowe, telewizor bądź inny cenny przedmiot
W piątek szefowie wszystkich prokuratur rejonowych z województwa usłyszeli w Prokuraturze Apelacyjnej w Lublinie szczegółowe wytyczne, jak mają postępować z przyłapanymi na prowadzeniu po pijanemu. Naradę zwołano, bo realizacja instrukcji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry wypadała dotąd mizernie. Pod koniec czerwca minister nakazał m.in. zabezpieczać na poczet przyszłych kar pojazdy kierowców, którzy mieli ponad promil alkoholu. Po dwóch tygodniach od jej wprowadzenia lubelscy prokuratorzy zabezpieczyli tylko pięć samochodów. Teraz to się zmieni. W Lublinie wyznaczono nawet specjalnego koordynatora akcji, który ma wyjaśniać wątpliwości prokuratorom z mniejszych jednostek, czy mogą auto zabrać, czy też nie. To Grzegorz Janicki, były szef lubelskiej Prokuratury Apelacyjnej. A wątpliwości jest sporo. Bo np. co zrobić, jeśli samochód to bezwartościowy gruchot? - Jeśli koszty zabezpieczenia przewyższą wartość samochodu, to należy się zastanowić, czy nie zabezpieczyć innych cennych przedmiotów, które należą do kierowcy, np. kina domowego - wyjaśnia wątpliwości Ewa Piotrowska, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. O tym, jak dotkliwe dla kieszeni może być prowadzenie po pijanemu, przekonało się od soboty siedmiu kierowców, m.in. właściciel BMW przyłapany na ul. Puławskiej w Lublinie (1,5 promila), łady - złapany w Tuszołowie (1,01 promila), ciągnika, który wpadł pod Białą Podlaską (1,3 promila). Pojazdy trafiły na wynajmowane przez policję parkingi. W ciągu kilku dni o ich losie ostatecznie przesądzi prokurator. Kierowców, którzy siadali za kierownicę mając ponad promil, było więcej. Kilku z nich, jak m.in. Sławomir W. przyłapany w Prawiednikach pod Lublinem (wynik ponad dwa promile), jechało pożyczonymi samochodami. - W takich przypadkach nie zajmujemy samochodów - mówi Renata Laszczka-Rusek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. Nie znaczy to jednak, że tacy ludzie mogą spać spokojnie. Bo w takich sytuacjach - zgodnie z piątkowym zaleceniem - prokuratorzy mają powoływać się na kodeks postępowania cywilnego i zabierać nawet pożyczone auta. Albo np. telewizor, kino domowe lub inną cenną rzecz. •

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama