Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lepper intelektualistów nie chce

Kilka zespołów szkół rolniczych z regionu chce trafić pod skrzydła ministra rolnictwa. Ale pojawił się problem. Jeśli w szkole oprócz klas o profilu ściśle rolniczym są też kierunki ogólnokształcące - resort rolnictwa nie może jej przejąć. Tak wynika z rozporządzenia ministra edukacji.
- I dlatego jest problem. Teraz samorządy muszą zdecydować, czy będą dalej prowadzić kierunki nierolnicze. Jeśli w zespole szkół funkcjonuje technikum rolnicze i liceum ogólnokształcące my możemy prowadzić szkołę rolniczą, a starostwo ogólniak. Wtedy samorząd przekazuje subwencję oświatową na liceum, a my nieodpłatnie udostępniamy bazę dydaktyczną - mówi Józef Kobyłecki, zastępca dyrektora departamentu doradztwa, oświaty rolniczej i nauki w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Stosowane zapisy muszą się znaleźć w porozumieniu, które ewentualnie podpisze samorząd i ministerstwo. Jednocześnie samorządy mogą w dokumentach zadeklarować, że będą zamykać klasy nierolnicze. Tak będzie w przypadku Zespołu Szkół im. Kajetana hrabiego Kickiego w Sobieszynie, przy którym działa też ogólniak. - Liceum Ogólnokształcące będzie w szkole ostatni rok, żeby uczniowie trzeciej klasy mogli dokończyć naukę. Potem szkoła w Sobieszynie będzie już kształciła na kierunkach czysto rolniczych - mówi Leszek Filipek, starosta rycki. Rozmowy dotyczące porozumienia pomiędzy samorządem ryckim i ministerstwem dobiegają końca. Samorząd przekaże ministerstwu szkolny budynek i część otaczającego go terenu, na którym działa niezbędne do prowadzenia szkoły gospodarstwo. - Wydzieliliśmy już działki - dodaje Leszek Filipek. Terminu podpisania porozumienia jeszcze nie ma. Mówi się o połowie września. Szkoły przeszły by pod skrzydła resortu rolnictwa od nowego roku kalendarzowego. Do podpisania deklaracji szykują się także samorządy prowadzące zespoły szkół w Kijanach, Potoczku, Okszowa. Tam sytuacja dotycząca kierunków kształcenia jest jasna. Problem pojawił się jednak w przypadku zespołu szkół w Pszczelej Woli, który prowadzi lubelskie starostwo. Oprócz klas o profilach rolniczych w zespole działa też gimnazjum, liceum ogólnokształcące i szkoła policealna o profilu nierolniczym. - Nie chcemy dzielić zespołu, uważam, że ministerstwo powinno przejąć szkołę w całości. Nie ma sensu, żeby w jednym obiekcie coś podlegało staroście, a coś ministrowi - mówi Paweł Pikula, starosta lubelski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama