Przemoc jak najbardziej realna
Agresywne docinki, popychanie, kradzieże, a także psychiczne znęcanie się nad kolegami i koleżankami. Takie zachowanie w szkołach na Lubelszczyźnie to często norma. Według kwietniowego raportu Centrum Badań Opinii Społecznej największe natężenie przemocy występuje w województwach: pomorskim, zachodnio-pomorskim, lubuskim, mazowieckim, a także lubelskim.
- 05.09.2006 10:54
Najgorzej jest w gimnazjach. Agresja nie omija tam nawet dzieci z pierwszych klas. To one stają się ofiarami tzw. fali. Sporo informacji na ten temat uzyskał Jacenty Kłoda, pedagog i nauczyciel w Szkole Podstawowej w Zofiówce i jednocześnie trener Ośrodka Szkolenia Nauczycieli Stowarzyszenia Psychoprofilaktyki Szkolnej „Spójrz Inaczej”. Zbadał on środowisko gimnazjalistów w Łęcznej
i w Lublinie. Jak wynika z jego informacji, podczas fali najczęściej stosowana jest „spłuczka” i „mrówa”.
– Ta pierwsza „zabawa” polega na umieszczaniu głowy ofiary w sedesie i spuszczaniu wody. Podczas wykonywania „mrówy”, pierwszak jest kładziony na podłodze w łazience. Później chodzą po nim koledzy – tłumaczy Kłoda. – „Łagodniejszą” formą nękania słabszych jest malowanie twarzy czy niszczenie ubrania.
Ale nie tylko uczniowie nie szanują siebie nawzajem. Prawie 40 procent uczniów stwierdziło, że w ich szkołach nie poważa się nauczycieli.
– Jesteś starą k... – usłyszała od ucznia jedna z nauczycielek w lubelskim gimnazjum. Powód? Nieodpowiednia ocena. Ale to nie jedyny przypadek. – Wyzywanie, opluwanie nauczycieli, pokazywanie środkowego palca, szturchanie, klepanie – to częste odruchy wśród uczniów – mówi Jacenty Kłoda. – W szkołach jest trend agresji. (arle)













Komentarze