Lekarze wzajemnej adoracji
Ja zarabiam, ty zarabiasz. Tylko budżet państwa traci. Tak streścić można wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli w podstawowej opiece rodzinnej we Włodawie.
- 20.09.2006 19:16
Dwie tamtejsze przychodnie „Vita” oraz „Zdrowa Rodzina” zawarły ze sobą tzw. umowy podwykonania na pomaganie sobie w opiece nad pacjentami. „Vita” podpisała umowy z gabinetami praktyki lekarskiej powiązanymi kapitałowo i stosunkiem pracy ze „Zdrową Rodziną”, a ta takiej samej treści umowę, w tym samym dniu z gabinetami prywatnymi lekarzy „Vity”. Spółki płaciły sobie z pieniędzy, które dostały od Narodowego Funduszu Zdrowia. W ciągu dwóch lat „Vita” zapłaciła „Zdrowej Rodzinie” 133 tys. „Zdrowa Rodzina” tamtej dokładnie tyle samo. – Po co ta kombinacja? Chyba po to, by wyprowadzić pieniądze i ominąć obciążenia na rzecz fiskusa i ZUS. Tym sposobem wypracowywano czysty zysk – komentuje kontroler NIK.
NIK negatywnie oceniła gospodarowanie publicznymi pieniędzmi przez przychodnie. Zawarcie umów, jak i sposób rozliczeń nie znajdywały uzasadnienia prawnego, ponieważ przedmiot umów mieścił się w zakresie świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej zleconych spółkom przez NFZ. Kontrolerzy ustalili, że umów o podwykonanie nie zgłoszono do funduszu zdrowia.
Z wyjaśnień właścicieli przychodni wynika, że w ramach umów lekarze obu przychodni badali uczniów przed szczepieniami, robili im badania bilansowe, zapewniali opiekę po godzinach pracy. – Nie ma żadnych przekrętów – zapewnia Henryk Doroszuk, współwłaściciel Vity. – Podatki od zawartych umów odprowadzaliśmy.
Takie wyjaśnienia NIK nie przekonują. Izba ma zamiar zlecić NFZ przeprowadzenie kontroli w przychodniach i wyciągnięcie konsekwencji. W lubelskim NFZ jeszcze o ustaleniach NIK nie wiedzą. (step)
Reklama













Komentarze