Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Sucho w kranie i portfelu

Ewa i Roman Babiraccy od dwóch lat starają się o podłączenie wody do swojego domku, w którym mieszkają z maleńką córeczką. Wreszcie dostali pozwolenie na budowę wodociągu, ale nie mają pieniędzy, żeby załatwić niezbędne formalności.
Państwo Babiraccy mieszkają w centrum Annopola. Ich domek to przerobiony budynek gospodarczy. Do pomieszczenia wchodzi się bezpośrednio z podwórka. Żyją bardzo skromnie, Roman pracuje w miejskim szalecie, Ewa dostaje zasiłek z pomocy społecznej. Z niewielkiej kwoty, jaką mają co miesiąc, trzeba przede wszystkim wygospodarować pieniądze dla rocznej Roksany. Dziewczynka była wcześniakiem, ważyła zaledwie 870 gramów. Kilka miesięcy spędziła w inkubatorze. Teraz potrzebuje nie tylko artykułów pierwszej potrzeby: pieluch czy mleka, ale też częstych kontrolnych wizyt u specjalistów. - A dojazd do lekarza do Kraśnika czy Lublina też kosztuje - opowiada pani Ewa. Życie Babirackich ułatwiłoby doprowadzenie wody do domku. Teraz muszą ją nosić od jednego z sąsiadów. Chodzą po nią trzy, cztery razy w ciągu dnia. - Do tego teraz sąsiad ma awarię wodociągu - żali się pani Ewa. Babiraccy najpierw chcieli podłączyć wodę od jednego z sąsiadów, ale ten się nie zgodził. Potem dostali zgodę na poprowadzenie sieć wodociągowej ze znajdującego się nieopodal ośrodka zdrowia. Wtedy na drodze stanął spór o budowę miejskiego gazociągu, który miał przeciąć działkę Babirackich. Ci na sieć gazową nie chcieli się zgodzić i sprawa wody utknęła w martwym punkcie. Wreszcie kilka tygodni temu znalazło się rozwiązanie. Miejski gazociąg ominął podwórko Babirackich, a Ewa i Roman dostali pozwolenie na budowę. Tyle że z ich skromnych dochodów trudno jest wygospodarować 600 zł, aby zapłacić za projekt sieci wodociągowej. - Dostałam 250 zł z gminy na węgiel na zimę. Nie mogę tego wydać na projekt - przyznaje Ewa Babiracka. O pomoc dla Babirackich poprosiliśmy burmistrza Annopola. - Postaram się porozmawiać z projektantem, żeby obniżył kwotę. Jeśli nie, postaramy się znaleźć na to pieniądze. Zobowiązałem się pomóc, to pomogę - deklaruje Stefan Skórski, burmistrz Annopola.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama