Reklama
Kolej na krok kolei
Nałęczowska wąskotorówka w tym sezonie przewiozła prawie 13 tysięcy ludzi. Kolejka mogłaby przyciągnąć więcej turystów, starać się o fundusze europejskie, ale nie może. Dlaczego? Bo od dwóch lat kolej nie może się zdecydować, czy przekaże całość majątku wąskotorówki samorządowi czy też nie.
- 11.10.2006 17:45
-- Moglibyśmy zrobić z kolejki perełkę, a tak od lat stoimy w miejscu. Nasze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania - ubolewa Stanisław Ogonek, naczelnik wąskotorówki.
Właścicielem części majątku Nałęczowskiej Kolei Dojazdowej jest powiat opolski. Do samorządu należą tory, lokomotywy i wagony. Z kolei grunty i budynek stacji w Karczmiskach
to własność kolei. PKP od dwóch lat chce przekazać grunty starostwu, ale kończy się na deklaracjach. A bez regulacji własnościowych samorząd nie może starać się o fundusze europejskie na modernizację wąskotorówki.
-- To niepoważne podejście do sprawy i strajk włoski ze strony kolei. Co z tego, że są deklaracje, jak nic z tego nie wynika? Kolejka ma szansę. Unia Europejska chętnie finansuje takie oryginalne przedsięwzięcia - irytuje się Zenon J. Rodzik, starosta opolski.
Co na to kolej?
-- Uchwała w tej sprawie jest w trakcie obróbki. Musi ją podjąć zarząd centrali. Decyzja powinna zapaść w październiku - mówi Dariusz Zduńczuk, dyrektor oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Lublinie.
Reklama












Komentarze