Przedszkolak na półetatu
Sala wypełniona rodzicami, dzieci w kolorowych czapeczkach śpiewają piosenkę, a potem słodki poczęstunek i wspólna zabawa. Tak wyglądała inauguracja mini-przedszkola, otwartego w ramach programu Fundacji Rozwoju Dzieci im. J. A. Komeńskiego
- 27.10.2006 16:39
Sześciopiętrowy, szary budynek przy ul. Fabrycznej, na przedmieściach Bełżyc. Pomieszczenia przedszkola zajmują ostatnie piętro. Pokój dla maluchów jest świeżo po remoncie. Na błękitnych ścianach wiszą kolorowe wycinanki, na półkach pełno pluszaków.
Przedszkole powstało w ramach projektu \"Gdy nie ma przedszkola” realizowanego przez warszawską fundację. Lokal dla maluchów dało miasto, nad działaniem placówki czuwa bełżycki Ośrodek Pomocy Społecznej.
Wprawdzie w Bełżycach jest już jedno przedszkole, ale jest tam zbyt mało miejsc i jest odpłatne. Dlatego kiedy w styczniu fundacja na próbę ruszyła z projektem mini-przedszkola, placówka bardzo szybko zapełniła się maluchami. Dziś chętnych jest dwa razy więcej niż na początku. Dzieciaki mają zajęcia po dwa razy w tygodniu, po 4 i pół godziny.
-- U nas dzieci uczą się samodzielności i odpowiedzialności. Według naszych obserwacji te, które chodziły do takiego przedszkola lepiej radzą sobie w zerówce - mówi Zofia Ptasznik, lokalny koordynator programu \"Gdy nie ma przedszkola”.
W działanie mini-przedszkola zaangażowani są także rodzice, którzy uczestniczą w zajęciach jako asystenci. Pomagają m.in. przygotowywaniu posiłków. Mogą też skorzystać z porady psychologa i logopedy.
-- Chce wrócić do pracy, ale bałabym się zostawić dziecko w przedszkolu tak od razu na osiem godzin dziennie. A tak Iza przychodzi tu dwa razy w tygodniu i powoli przyzwyczaja się do życia przedszkolnego - mówi Barbara, mama 2-letniej Izy.
Reklama












Komentarze