Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Roman Giertych w Lublinie

Zamieszaniem zakończyło się wczorajsze spotkanie z lublinianami wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha. Jedna z jego uczestniczek zarzuciła mu kradzież programów edukacyjnych. Chwilę po tym kobieta została siłą wyprowadzona z sali.
Miało się zacząć o godzinie 17. Ale tłum zgromadzony w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej musiał czekać kilkadziesiąt minut na pojawienie się polityka LPR. Sala była wypełniona po brzegi. Na spotkanie przyszli dyrektorowie szkół, nauczyciele, a także uczniowie. - Chcieliśmy zobaczyć Romana - mówiła grupka młodych ludzi wchodząca na sale. - Ja jestem ciekawa, czy nie zostaną wprowadzone jakieś nowości dla maturzystów. Sama do nich należę, wiec chce mieć informacje z pierwszej ręki - mówiła uczennica VII LO w Lublinie. Tuż po przybyciu Romana Giertycha było spokojnie. Wicepremier mówił o rządowych decyzjach związanych z programem \"Zero tolerancji”. - Rząd przyjął pomysł wprowadzenia mundurków szkolnych. Myślę, że młodzież będzie zadowolona. Bo przecież w prawie wszystkich zachodnich firmach nosi się mundurki, np. w Mc Donaldzie - zachwalał program Roman Giertych. Po zaserwowanych przez ministra nowościach zebrani zostali zaproszeni do debaty. - Roman Giertych występuje w roli małpy - krzyknęła z widowni jedna z kobiet. - Ukradł mi pomysły, które teraz tu prezentuje: mundurki, kodeks etyki nauczycielskiej. Za chwile kobietę wyprowadzono z sali. - W 2005 roku program reform edukacyjnych zaprezentowaliśmy posłance .... Kruk, Lechowi Kaczyńksiemu i Romanowi Giertychowi - już na zewnątrz zapewniała Krystyna Ziemlańska, założycielka Klubu Białego Orła Opozycji Chrześcijańsko Narodowej. - Nie mieliśmy pieniędzy, by zorganizować własną kampanię, wiec poprosiliśmy ich o pomoc. My daliśmy im program, oni mieli dać nam wsparcie w przebiciu się. Teraz do nas się nie przyznają, a pomysły prezentują jak swoje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama