Policja wyciszyła „Rebelię”
Od lat w Lubartowie pod nosem policji i prokuratury działała na dziko rozgłośnia radiowa o nazwie Rebelia. Prowadził ją Marcin M., który na co dzień pracuje w archidiecezjalnym radiu eR.
- 08.11.2006 11:28
Rozgłośnia wynajmowała pokój w biurowcu przy ul. Lubelskiej, zaledwie kilkadziesiąt metrów od siedzib miejscowych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Miała własną stronę internetową z dokładnym adresem i fotografiami Marcina M. oraz jego współpracowników. Wcześniej nadawała w eterze na częstotliwości 95, 2 MHz. Od dwóch lat można było jej słuchać przez Internet.
Wczoraj na stronie Rebelii pojawiał się tylko napis „Dziękujemy, do usłyszenia”. To dlatego, że we wtorek wieczorem do Marcina M. przyszli policjanci. Przeszukali jego mieszkanie, a potem zabrali do jego studia.
– Był tam stół mikserski, komputery, mikrofony, wyciszone ściany – wylicza Renata Laszczka-Rusek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji.
Radio nadawało przez całą dobę. Muzykę przerywały autorskie audycje. Pracownicy Rebelii nie mieli z tego żadnych korzyści. Wprost przeciwnie – musieli się składać na sprzęt i wynajem pomieszczenia.
– Przestępczy proceder polegał na bezprawnym odtwarzaniu utworów – mówi Laszczka-Rusek. – Publiczne odtwarzanie muzyki wymaga uiszczenia tantiem organizacjom zbiorowego zarządzania prawami autorskim.
Policjanci przeprowadzili wtorkową akcję po doniesieniu złożonym przez Związek Producentów Audio Video.
W sprawie Marcina M. głos zabrali jego zwierzchnicy z Radia eR. – Zaistniała sytuacja nie ma związku z działalnością Radia eR, a także nie jest związana z pracami wykonywanymi przez Marcina M. na rzecz naszej rozgłośni, dlatego sprawy nie komentujemy – stwierdził w oświadczeniu ksiądz Robert Jasiak, dyrektor programowy. (DJ)
Reklama
Komentarze