Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ksiądz ział alkoholem

Odór alkoholu, dziwna mowa i niewybredne gesty ze strony księdza - tak wyglądała ostatnia katecheza w III klasie Gimnazjum w Woli Sernickiej. Dyrekcja szkoły natychmiast zaalarmowała zwierzchników duchownego. Kuria odsunęła go od obowiązków i odwołała z parafii.
Ksiądz Mieczysław M. pojawił się w Gimnazjum w Woli Sernickiej (pow. lubartowski) we wrześniu tego roku. Miał uczyć religii. - W dokumentach nie było jego zaświadczenia lekarskiego. Coś mnie tknęło. Postanowiłam zasięgnąć języka w jego poprzednim miejscu pracy - mówi Barbara Sarnicka, dyrektorka Gimnazjum w Woli Sernickiej. Rozmowa w Zespole Szkół w Sawinie tylko wzmogła niepokój pani dyrektor. - Choć nie zostało to powiedziane wprost, wyczułam, że mieli z księdzem jakieś problemy. Natychmiast uczuliłam na to przewodniczącego rady rodziców. Złe przeczucia sprawdziły się już po niecałych trzech miesiącach. W ostatni poniedziałek uczniowie III klasy wyczuli od księdza ostrą woń alkoholu. - Zionęło od niego, jak z gorzelni - mówi dobitnie jeden z uczniów. W obecności szkolnego pedagoga dzieci opowiedziały nam o zachowaniu księdza. - Uderzał dziennikiem w pośladki dziewczyn. Głaskał je po dłoniach - relacjonowały. - Brał moją rękę, trzymał, mówił, że wróży z dłoni - opowiada uczennica. A inna dodaje: Przybliżał się do czoła i wyliczał, ile razy było całowane. - Zboczony był - kwituje krótko ich kolega. Działo się to na ostatniej godzinie lekcyjnej. Następnego dnia uczniowie opowiedzieli o wszystkim wychowawcy i pedagogowi. Dyrektorka szkoły nie wahała się ani chwili: powiadomiła proboszcza, wezwała do siebie księdza i spytała, czy na lekcji był pijany. Ten zaprzeczył i poszedł na zwolnienie lekarskie. - Dla dobra dzieci trzeba natychmiast reagować w takich sytuacjach. A na pewno ich nie tuszować - stwierdza z przekonaniem dyrektor Sarnicka. W poprzedniej szkole nie chcą rozmawiać o księdzu Mieczysławie. - Nie wiem, dlaczego od nas odszedł - ucina Maria Borkowska, wicedyrektor z Sawina. Wikariusz Mieczysław M. zatrzaskuje nam drzwi plebanii przed nosem - To wszystko nieprawda - ucina. Proboszcz Czesław Biziorek, zwierzchnik ks. Mieczysława M., najpierw zaprzecza, że pani dyrektor rozmawiała z nim o problemie. W końcu przyznaje: To już załatwione. Ksiądz został przeniesiony do Lubartowa. Zaprzecza też, by widział pijanego wikariusza. Ale po chwili prostuje: Powiedzmy, że niczego nie zauważałem. Lubelska kuria biskupia o sprawie też mówi niewiele. - Mogę tylko zapewnić, że ks. Mieczysław M. nie będzie pełnił funkcji duszpasterskich do momentu wyjaśnienia tego zdarzenia - mówi ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik lubelskiej kurii.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama