Tam prawdopodobnie nikt nie przeżył
O wypadku w kopalni \"Halemba\" mówi Mirosław Taras z Kopalni Węgla \"Bogdanka\"
- 22.11.2006 16:31
Katalog zdarzeń, które mogły doprowadzić do tej tragedii, jest naprawdę ogromny. Począwszy od błędu człowieka, przez awarię urządzeń, a skończywszy na przyczynach naturalnych. Wiemy, że była tam likwidowana ściana. Jeśli w jej zrobach utworzyły się dziury, tam mógł gromadzić się metan. Gdy skały załamały się, powstała iskra i w ten sposób zapalił się metan. Na to człowiek nie ma żadnego wpływu.
Wiemy tylko, jakie są skutki. W miejscu wybuchu metanu jest od 1200 do 1800 stopni ciepła. Siła uderzenia jest tak ogromna, że rozrywa wszystko na kawałki. W wyrobisku tworzy się tzw. beztlenowa atmosfera, gdzie gromadzą się duże ilości trującego tlenku i dwutlenku węgla.
Zawsze w takich przypadkach trzeba mieć nadzieję, że ktoś przeżyje, że jeszcze nie wszystko stracone. Ale jeśli miałbym realnie oceniać tę sytuację, to powiem wprost: Tam prawdopodobnie nikt nie przeżył. A gdyby nawet, to będzie miał 100 proc. poparzeń, w tym drogi oddechowe, poturbowane ciało. To byłby zresztą cud i dowód, że Bóg był przy nim. (MAG)
Reklama












Komentarze