Reklama
Trójki Giertycha w akcji
Przemówienia w trudnym urzędniczo-policyjnym stylu. Znudzone twarze uczniów. Zestresowani pracownicy szkoły. W takim klimacie przebiegała wczoraj wizyta jednego z pierwszych \"zespołów Giertycha” sprawdzających bezpieczeństwo w szkołach.
- 22.11.2006 01:13
Na pierwszy ogień poszedł m.in. Zespół Szkół w Kamionce koło Lubartowa: podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia. Było o nich głośno na początku roku szkolnego. To tam grupa chłopców pomalowała flamastrem gimnazjaliście twarz. - U nas jest bezpiecznie. My nie potrzebujemy krat w oknach, monitoringu - tak na pytanie o bezpieczeństwo w szkole odpowiadał Zbigniew Moskaluk, dyrektor szkoły. - Jestem stanowczym przeciwnikiem takich zabezpieczeń.
I rzeczywiście, zabezpieczeń nie było. Nam bez problemu udało się wejść do szkoły. Kręciliśmy się po niej przez dłuższy czas nie zwracając niczyjej uwagi. W dyżurce przy wejściu do szkoły nikogo nie było.
To, czy rzeczywiście jest tam bezpiecznie, miał zweryfikować zespół składający się z pracownicy Urzędu Gminy, wizytatorki z lubelskiego Kuratorium Oświaty i policjanta z komendy powiatowej w Lubartowie. \"Trójka” weszła do szkoły o 13.30. Najpierw spotkała się z dyrektorem w jego gabinecie. Pół godziny później wszyscy przenieśli się do małej salki gimnastycznej. - Tylko proszę nie rozmawiać z uczniami. Najlepiej z nikim. To, co pani usłyszy na oficjalnym spotkaniu, powinno pani wystarczyć - dyrygował dyrektor.
Zebranie rozpoczęła wizytatorka z kuratorium. Później głos zabrał policjant: \"Algorytmy postępowania policyjnego”, \"odpowiedzialność karna w myśl postępujących przepisów”, \"przejaw demoralizacji” - to tylko niektóre słowa, które w stronę uczniów, rodziców i młodzieży kierował policjant. - Ale nuuudy - szeptali uczniowie.
Helena Wojciechowska, wicedyrektorka szkoły, stwierdziła, że z poruszaną tam tematyką są za pan brat. - My musimy to znać. Przecież pracujemy w szkole - mówiła. - A język chyba rzeczywiście był nieprzystępny. Zwłaszcza dla uczniów z podstawówki.
Po ogólnym spotkaniu komisja rozpoczęła rozmowy z uczniami. - Na początku było ciężko - przyznaje Dorota Wydrzyńska, wizytatorka. - Po pewnym czasie uczniowie zaczęli wymieniać metody przeciwdziałania przemocy realizowane w ich szkole. I nie sprawiało to wrażenia przygotowanych odpowiedzi. Zresztą później o tych samych formach opiekowania się uczniami mówili nauczyciele. Wszystko się zgadzało.
Komisja zakończyła pracę przed godz. 18. Sporządziła protokół. - Przeglądu stanu technicznego szkoły nie robiliśmy. Nie był on przewidziany - mówi Wydrzyńska.
Reklama












Komentarze