Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W Kaleniu znów wyciągną urnę

Markuszów to jedyna gmina w województwie lubelskim, w której nie wybrano wszystkich radnych.
W jednej z wsi głosy wyborców unieważniono, bo na kartach do głosowania nie było pieczątki. Roztargnieniem komisji zajmie się sąd. - Patrzę na protokół: kart wydanych 98. Frekwencja we wsi 61 proc. Głosów oddanych na mnie: zero, na kontrkandydatkę: zero. No to gdzie te głosy? Przecież nie wyparowały - oburza się Tadeusz Nowaczyk, kandydat na radnego Markuszowa ze wsi Kaleń. A głosy w urnie owszem były i nieoficjalnie wiadomo, że pan Tadeusz wygrał mandat radnego. Nie mógł się jednak nim cieszyć, bo komisja, w której odbywało się głosowanie, zapomniała opieczętować kart. Tym samym żaden głos nie został uznany za ważny i wieś Kaleń pozostała bez radnego. - Teraz sąd musi unieważnić wybory i ewentualnie zdecydować o ich powtórzeniu - mówi Teresa Bichta, dyrektor lubelskiego oddziału Krajowego Biura Wyborczego. We wsi już zebrano podpisy i złożono w tej sprawie wniosek do Sądu Okręgowego w Lublinie. Na razie jednak nie wiadomo jeszcze, kiedy będą powtórne wybory. - A my do tej pory nie będziemy mieć swojego radnego. Kto będzie dbał o nasze interesy w gminie - pyta Jadwiga Polak, mieszkanka Kalenia, która głosowała za pierwszym razem, ale jeśli będzie trzeba, pójdzie do wyborów raz jeszcze. Pierwsza sesja nowej Rady Gminy już się odbyła. Radni obradowali w okrojonym składzie, bez radnego z Kalenia. - Prawo na to zezwala - tłumaczy Andrzej Rozwałka, wójt Markuszowa. - Ale do tej pory się dziwię, kto zgłasza do komisji wyborczej osoby, które nie potrafią zapamiętać tak prostej sprawy - denerwuje się wójt. Jakie były przyczyny tej fatalnej omyłki, nie wiadomo. Nie udało się nam skontaktować z przewodniczącą komisji, w której doszło do zamieszania. Wiadomo jedynie, że w tej samej komisji głosowali wyborcy aż z siedmiu okręgów, ale tylko w jednym nie doszło do rozstrzygnięcia. Mimo całej awantury Tadeusz Nowaczyk wierzy w sąd i w to, że wyborcy raz jeszcze będą mogli go ocenić. - Byłem już w radzie jedną kadencję. Ale jest jeszcze wiele do zrobienia - tłumaczy niedoszły radny. Jego kontrkandydatka Barbara Stasiak już nawet nie liczy na wygraną. - Przegrałam za pierwszym razem, to przegram i teraz. Ale wybory powinny się odbyć.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama