Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Klubowe anioły

Z inicjatywy rodziców w dwa dni powstał klub przedszkolaka. Wczoraj oficjalnie został otwarty. Oczywiście jasełkami na kolędowa nutę
Matka Boska o głowę wyższa od Józefa, ale obydwoje bardzo poważni i z zapałem deklamują swoje kwestie. Z klubowej sali gęsiego wybiegają małe anioły, które za chwilę stają obok świętej rodziny. Później pastuszkowie w kapeluszach i serdakach podnoszą kije do góry, anioły klaszczą i wszyscy śpiewają kolędę. Nie zawsze równo wychodzi, czasem przeszkadza trema, albo w dykcji brak dwóch mleczaków, ale zapał jest szczery, a zachwyt i wzruszenie rodziców i dziadków wyraźne. Uśmiecha się ksiądz proboszcz w pierwszym rzędzie, sołtys i wójt biją brawo. - Chciałam być aniołem, bo tylko dziewczynki mogą być aniołkami. Chłopcy są pastuszkami - mówi mała Agnieszka, zawstydzona i przejęta swoją rolą. - Skrzydła zrobiła mi pani - dodaje jeszcze i już biegnie do innych dzieci. - A pani wie, że Jezusek to lalka? - szczerze pyta mały pastuszek w brązowym półkożuszku. Tak wczoraj wyglądało wigilijne spotkanie w Karolinie, w czwartym już na terenie gminy Garbów Klubie Przedszkolaka. - Ten klub, jako jedyny powstał z inicjatywy rodziców - informuje Zofia Ptasznik, z Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A.Komeńskiego. - Zaskoczyło mnie to. Z reguły to my występujemy z propozycją, a nawet namawiamy. A to rodzice z Karolina zwrócili się do nas, że chcieliby założyć w tutejszej szkole klub przedszkolaka. Uznali, że ich dzieciom potrzebny jest kontakt z rówieśnikami. Karolin to mała wieś licząca 60 gospodarstw. Jest tu zaledwie trzynaścioro trzy i czterolatków kwalifikujących się do klubu. Do trzyklasowej szkoły, w której został zorganizowany, chodzi 15 uczniów. - Tu nie było nawet pomalowane - mówi babcia małej Nikol Wójcik i pokazuje salę pastelową, jasną, pełną zabawek i świątecznych ozdób. Jak rodzice wzięli się do roboty, to w dwa tygodnie wszystko wyremontowali. Rodzice szykują kanapki i na zmianę dyżurują w klubie. Dzieci bawią się takimi zabawkami, jakie zrobią same. Przychodzą tu bardzo chętnie trzy razy w tygodniu. - Kiedyś to w domu było troje, czworo dzieci. Teraz po jednym. To jak mają się bawić z innymi? - dodaje babcia. - Bardzo sprzyjamy takim klubom - zapewnia Kazimierz Firlej, wójt gminy Garbów. - Zatrudniliśmy nauczycielkę, kupiliśmy pomoce. Rodzice w ciągu paru dni zebrali grupę chętnych i załatwili formalności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama