Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Hodujemy węża w kieszeni

Z roku na rok coraz mniej osób ofiarowuje potrzebującym pieniądze lub dary rzeczowe.
W naszym regionie biedni mogą liczyć zaledwie na co trzeciego dorosłego. Przybywa za to wolontariuszy. Tak wynika z najnowszych badań filantropii Polaków. - W tym roku na przekazanie pieniędzy lub darów na rzecz organizacji pozarządowych, ruchów społecznych lub religijnych zdecydowało się 31,5 proc. dorosłych Polaków. W porównaniu z rokiem 2005 to mniej aż o 10 proc. - tłumaczy Jan Herbst ze Stowarzyszenia Klon/Jawor, które wspólnie z Centrum Wolontariatu zleciło badania instytutowi SMG/KRC. Kiepsko na tym tle wypada nasz region. W 2003 r. najbiedniejszym pomagała prawie połowa mieszkańców Lubelszczyzny. W roku 2005 taką pomoc deklarowało już tylko 36,5 proc. osób. - Patrząc na tendencje ogólnopolskie, w tym roku ten odsetek jest pewnie jeszcze niższy - dodaje Herbst. W kraju gorszy wynik osiągnęły jedynie województwa z północnej części Polski. Co ciekawe, systematycznie rośnie za to u nas liczba osób pracujących na rzecz ubogich. Pięć lat temu w wolontariat angażował się co dziesiąty mieszkaniec Lubelszczyzny. W 2005 r. wolontariuszy było już dwa razy więcej. - Każdego roku w samym Lublinie przybywa ich kilkuset. Teraz w mieście jest już ponad 5 tys. W regionie działa ich pewnie drugie tyle - podkreśla Jacek Wnuk, prezes Centrum Wolontariatu w Lublinie. - A skoro przybywa chętnych do pracy, to aż nie chce się wierzyć, żeby ubywało darczyńców. Z dystansem wyniki badań przyjęli też w lubelskiej Caritas. - Nasze akcje cieszą się niesłabnącym powodzeniem - wyjaśnia ks. Wiesław Kosicki, wicedyrektor Caritas Archidiecezji Lubelskiej. - Mam tu na myśli dystrybucję \"Chlebków Dobroci” czy wigilijnych świec. Tych ostatnich w zeszłym roku rozprowadziliśmy 72 tys. W tym wynik będzie podobny. - Coraz mniejsza jest ofiarność różnego rodzaju instytucji - podkreśla ks. Kosicki. - Tłumaczymy to głównie zawiłościami prawnymi. Mając w pamięci piekarza z Legnicy, który przez pomaganie innym zbankrutował, przedsiębiorcy często wycofują się z tego. - Mamy do czynienia z kryzysem aktywności społecznej - tłumaczy Jan Herbst. - Polacy mają mnóstwo problemów, które uznają za ważniejsze, niż pomaganie innym. To smutne, ale prawdziwe.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama