Tylko co siódmy nauczyciel gimnazjum ma poczucie, że w większości przypadków może liczyć na wsparcie ze strony rodziców. Pozostali albo w to wątpią, albo są pewni, iż rodzice nie są ich sprzymierzeńcami. Wywiadówki przez Internet, anonimowe skrzynki dla rodziców i żonglowanie podczas zebrań szkolnych to sposoby na rozwiązanie tego problemu.
Jak skutecznie przeciwdziałać przemocy? Najlepiej z rodzicami. Tak zgodnie stwierdzili nauczyciele z ponad trzech tysięcy szkół, którzy wypełnili ankiety \"Szkoły bez przemocy\". - Bo bez rodziców ani rusz - mówi Krystyna Mocarz, pedagog z Gimnazjum nr 1 w Radzyniu Podlaskim. - Dzięki wspólnej pracy można stworzyć szkołę wolna od przemocy.
Według nauczycieli częstą przeszkodą do wspólnego działania jest roszczeniowa postawa rodziców. - Najgorzej jest na początku, gdy rodzice nie są otwarci na nauczycieli - mówi Mocarz. - Dopiero później zauważają, że chcemy im pomagać, a nie szkodzić.
Opinie zebrane w szkołach są tożsame z wynikami ogólnopolskiego badania opinii społecznej przeprowadzonymi przez CBOS. Nauczyciele pytani o zaangażowanie rodziców przyznawali, że nie jest ono powszechne. Tylko kilka procent twierdziło, że prawie wszyscy rodzice interesują się tym, co dzieje się w szkołach. Takiego zdania był co piętnasty nauczyciel w szkole podstawowej. W gimnazjach i w szkołach średnich tak dobrą opinię o rodzicach mieli pojedynczy nauczyciele.
Nauczycieli zapytano także, czy rodzice są ich partnerami w zwalczaniu przemocy w szkole. Pozytywnej odpowiedzi udzielił co piąty nauczyciel szkoły podstawowej, co dziewiąty w gimnazjum oraz co szósty w szkole średniej lub zawodowej. Najczęściej rodzice wspomagają nauczycieli na wsiach, najrzadziej w wielkich miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców.
Smsy od belfra
Jak nauczyciele komunikują się z rodzicami? - My, wprowadziliśmy zeszyty informacji. Uczniowie noszą je codziennie, a my wpisujemy tam różne uwagi - mówi pedagog z Gimnazjum nr 1 w Radzyniu Podlaskim. - Dzięki temu mama i tata wie, jak ich dziecko sprawowało się w szkole.
Ale niektórzy mają jeszcze inne pomysły na polepszenie kontaktów z rodzicami. W II Liceum Ogólnokształcącym im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie planowano wprowadzić dodatkowe wywiadówki przez smsy. Przez komórkę przesyłane miały być informacje o tym jak dany uczeń sprawował się w ciągu minionego tygodnia. Żeby nie psuć nastroju na weekend takie smsy planowano wysyłać w poniedziałki. W ciągu miesiąca do rodziców miało docierać pięć smsów. Płaciliby za to 3, 66 zł w miesiącu. Ale rodzice nie podchwycili tego pomysłu. - Nigdy nie zrezygnowalibyśmy z tej tradycyjnej formy kontaktowania się z rodzicami. Ale zamierzaliśmy ją wzbogacić przez wysyłanie wiadomości na telefony komórkowe- mówił Ryszard Kowal, dyrektor II Liceum Ogólnokształcące. - Dlaczego rodzice nie zdecydowali się na smsy? Nie mam pojęcia.
Co innego komunikowanie przez Internet. Elektroniczny dziennik sprawdził się już w prywatnym Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym im. ks. Kazimierza Gostyńskiego. Dyrektor całkowicie zrezygnował z wywiadówek.
Także ministerstwu edukacji zależało na poprawieniu stosunków na linii nauczyciel - rodzic. Dlatego ogłoszono konkurs \"Wywiadówka inaczej”. Nauczyciele musieli opracować trzy scenariusze spotkań wychowawców klas z rodzicami uczniów. Jeden z nich napisał Mirosław Urban i wygrał w kategorii dla klas IV - VI. Wymyślił on skrzynki na anonimowe listy dla rodziców, ćwiczenia podczas wywiadówek i pracę domową zadawaną mamom i tatom. Chętnie wprowadziłby też żonglowanie z rodzicami. Zwłaszcza, że sam jest w tej materii specjalistą - daje lekcje z żonglerki. - Ale nie tylko uczniom. Wielu rodziców tez już do tego zachęciłem - śmieje się Urban. - Może dzięki temu rodzice, uczniowie i nauczyciele znaleźliby wspólny język.
Fot. Maciej Kaczanowski
Mirosław Urban wygrał konkurs na wywiadówkę inaczej
Reklama












Komentarze