Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

A wiatr hula po wiatach

Za to co robią, powinni być karani. Ale nie są. Dlatego pasażerowie, marznąc na przystankach, klną na czym świat stoi, a Miejski Zakład Komunikacji w Zamościu musi regularnie wydawać grube pieniądze, żeby naprawiać to, co zniszczyli wandale.
- Do czego to doszło. Chuligani niszczą wszystko, co wpadnie im w ręce, a normalni ludzie marzną, czekając na autobus - zżyma się Edward Todys, emeryt z Zamościa, trzęsąc się z zimna na ogołoconym z szyb przystanku na osiedlu Zamoyskiego. - Czasem sobie myślę, że najlepiej byłoby im za coś takiego obcinać ręce. W podobnych warunkach na autobusy czeka się w Zamościu także przy ul. Peowiaków, Lubelskiej i wielu, wielu innych. - Niszczenie szyb to prawdziwa plaga - przyznaje Krzysztof Litwin, prezes zamojskiego MZK. Dlatego dwa lata temu zapadła decyzja, by szyby w wiatach wymienić na mocniejsze, hartowane. Pomogło na krótko. - Bo chuligani i na nie znaleźli sposób. Podobno niektórzy urządzali sobie zawody w rozbijaniu ich głową - opowiada Litwin i liczy straty. W zeszłym roku MZK na naprawę wiat przystankowych wydał około 11 tys. zł. Ledwie rozpoczął się styczeń, a już trzeba było zamówić kolejną partię szyb do wymiany. Tym razem za 3 tys. zł. Gdyby udało się namierzyć winnych, mogliby stanąć przed sądem. - Jeżeli ktoś uszkadza, bądź niszczy majątek, którego wartość przekracza 250 zł, to taki czyn kwalifikowany jest jako przestępstwo, zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności - informuje komisarz Joanna Kopeć, oficer prasowy zamojskiej policji. - Problem w tym, że nasza interwencja ogranicza się zwykle do stwierdzenia faktu - rozkłada ręce Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu. - Trudno jest znaleźć się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie i przyłapać sprawców na gorącym uczynku. A oni za punkt honoru stawiają sobie wybicie, czy choćby porysowanie szyby. Nie ma więc sposobu, by ukrócić chuligańskie wybryki? - Najlepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie monitoringu w najbardziej newralgicznych miejscach. Tylko tak bylibyśmy w stanie ustalić winnych - mówi Litwin. Ma nadzieję, że podejmowane na ten temat rozmowy z prezydentem miasta, dadzą rezultat. Zanim jednak kamery staną na straży porządku w mieście, pasażerom nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie czekać na naprawę zdewastowanych przystanków. - Wymienimy je natychmiast po tym, jak dotrze transport zamówionych już szyb - obiecuje Andrzej Kociubowski, kierownik działu eksploatacji MZK. (ak)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama