Reklama
Lublinian pęd do wód
Leczenie w sanatorium bardzo popularne, bo łatwiej dostępne
- 16.01.2007 17:02
Blisko 20 tysięcy miejsc w polskich sanatoriach czeka w tym roku na dorosłych i dzieci z Lubelszczyzny. Do uzdrowisk jeździmy najczęściej z powodu chorób narządów ruchu i serca. Kierunek? Morze, góry, a także nasze rodzime uzdrowiska w Nałęczowie i Krasnobrodzie.
Na wykupienie miejsc w sanatoriach lubelski Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył ponad 26 mln złotych. - Skierowanie na leczenie uzdrowiskowe wystawia lekarz - mówi Łukasz Semeniuk, rzecznik prasowy Narodowego Funduszu Zdrowia w Lublinie. - Leczenie uzdrowiskowe odbywa się przez cały rok, ponieważ jest skuteczne niezależnie od pory roku. Te same metody leczenia stosowane są w zimie, jak i w lecie. Kwalifikacji co do miejscowości uzdrowiskowej podejmuje konsultant ds. balneologii i medycyny fizykalnej zgodnie z profilem schorzenia pacjenta.
Od złożenia skierowania w funduszu zdrowia, do chwili wyjazdu trzeba trochę poczekać. Pozytywna wiadomość jest taka, że obecnie kolejki do sanatoriów bardzo się skróciły. Z dwóch lat do dwóch miesięcy. - Ze schorzeniami okulistycznymi, hematologicznymi, otyłością nie czeka się na wyjazd - mówi Semeniuk. - Ze schorzeniami kardiologicznymi, laryngologicznymi, dermatologicznymi czeka się dwa miesiące.
W ubiegłym roku wartość kontraktów zawartych przez lubelski NFZ w zakresie leczenia sanatoryjnego wyniosła 25 mln 707 tys. zł. Wykorzystaliśmy całą pulę miejsc sanatoryjnych. Leczyliśmy się w 124 ośrodkach. Do sanatoriów najczęściej jeździliśmy ze schorzeniami narządów ruchu (9097 skierowań). Na drugim miejscu były schorzenia kardiologiczne. W dalszej kolejności: reumatologiczne, pulmonologiczne, neurologiczne, laryngologiczne, układu trawienia, cukrzyca, itd.
Reklama












Komentarze