Petent w ogonku traci nerwy i urlop
Czy nasi urzędnicy pracują tylko dla emerytów i bezrobotnych? - pytają ludzie stojący w kolejce zamojskiej delegatury Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego
- 16.01.2007 17:49
Jeden dzień urlopu jest potrzebny na złożenie wniosku o paszport. Drugi trzeba wziąć, by dokument odebrać. Dlaczego? Bo Oddział Spraw Obywatelskich zamojskiej delegatury LUW pracuje najwyżej do godz. 15.30. Podobnie jest we wszystkich urzędach w regionie. Interesanci mają tego dosyć.
- To jakieś totalne nieporozumienie - złości się Teresa Rudnicka ze Skierbieszowa, stojąca w ogonku kolejki po paszport. - Na dojechanie do delegatury LUW poświęciłam godzinę, odstałam swoje w kolejce, a teraz muszę... wrócić. W sumie wyprawa zajęła pół dnia. Nie było rady. Zwolniłam się dziś z pracy. Gdyby pracowali np. do godz. 19. nie musiałabym tego robić!
Oddział Spraw Obywatelskich LUW we wtorki czynny jest w godz. 7.30-15.30. W poniedziałki, środy i czwartki pracuje tylko do 15, a w piątki jeszcze krócej, bo do 14.30. Obsługuje natomiast mieszkańców wszystkich powiatów na Zamojszczyźnie. Niektórzy z nich, mieszkający np. w Potoku Górnym (pow. biłgorajski) czy Horodle (pow. hrubieszowski), aby dojechać do Zamościa, muszą pokonać 100 km!
- Nikt nam za taką podróż oczywiście pieniędzy nie zwraca - złości się 50-letni mieszkaniec jednej z podtomaszowskich wsi. - Zresztą wszystko jest tu nie tak! Paszporty powinny być wydawane także w sobotę. Nie każdy przecież może się z pracy zwolnić. Dla kogo ten urząd działa?
- Zdajemy sobie sprawę z tych trudności, ale nic na to nie możemy poradzić - rozkłada ręce Władysław Surmacz, kierownik oddziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców zamojskiej delegatury LUW. - Zatrudniamy siedem osób. Wprowadzenie systemu zmianowego jest niemożliwe. W grę nie wchodzi też wydłużenie godzin pracy i soboty. Cała delegatura czynna jest do 15.30, a we wtorki do 16.
System godzin pracy oddziału jest jednak nienajlepszy. Czy nie da się nic zrobić?- Podobnie jest w całej Polsce - zapewnia Surmacz. - Jednak na Zamojszczyźnie jest to szczególnie uciążliwe, gdyż jest to region ubogi, a wiele osób żyje z przygranicznego handlu. Niektórzy nawet kilka razy w ciągu roku zmieniają paszport, bo w starym nie ma już miejsca na pieczątki. Decyzję o zmianach w systemie może podjąć tylko ministerstwo. Tymczasem tendencje są... odwrotne. W sierpniu 2006 r. zlikwidowano kilkaset punktów wydawania paszportów m.in. w naszych miastach powiatowych. To znacznie utrudniło naszą pracę. Nic na to nie poradzimy!
Jednak nie tylko urzędnicy LUW pracują w taki sposób. Urząd Miasta i Starostwo Powiatowe w Zamościu są czynne do 15.30 (tylko we wtorki do 16.). Podobnie UM w Tomaszowie Lub., Biłgoraju oraz większości urzędów gmin w regionie. Identycznie pracuje się także m.in. w spółdzielniach mieszkaniowych. Nawet sklepy na zamojskiej Starówce są zamykane już o godz. 17.
- Pies jest pogrzebany zupełnie gdzie indziej - przekonują kolejkowicze. - Urzędnicy na wszystkich szczeblach nie chcą wydłużać i zmieniać swojej pracy, bo tak im jest wygodnie. A petent się dostosuje. Jest jak w PRL-u!
Po tym, jak w miastach powiatowych zlikwidowano punkty wydawania paszportu, interesanci z całej Zamojszczyzny muszą jeździć do Zamościa. Pomysłodawcy zmian nie zastanawiali się chyba, ile czasu trzeba na taką wyprawę poświęcić
Reklama
Komentarze