Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Niech mi zapłacą

Kupił działkę i chciał na niej zarobić. Nic z tego. Inwestorów odstrasza przebiegające nad działką napowietrzne linie energetyczne i usytuowana na niej stacja trafo. Dlatego Bolesław Pietryna żąda od energetyków odszkodowania.
Kiedy mieszkaniec Strzyżowa 10 lat temu kupował działkę po likwidowanej Spółdzielni Kółek Rolniczych, linia napowietrzna i stacja trafo już się na niej znajdowały. - Korporacja cały czas czerpie dochody z obiektu na stałe związanego z moim gruntem, a ja na tym tracę - żali się nam Bolesław Pietryna. - Miałem chętnych na dzierżawę, a nawet kupno terenu. Pertraktowałem np. z polsko-holenderską firmą handlującą materiałami budowlanymi. Zniechęcili się, bo tak blisko linii wyładunek ich towarów za pomocą dźwigu nie były niemożliwy. Dlatego kilka lat temu zwrócił się do ZKE o uregulowanie tych kwestii. Zażądał jakiejś rekompensaty. Dowiedział się, że nie dostanie ani grosza, bo (jak stwierdzono w jednym z pism) większość urządzeń znajduje się poza granicami nieruchomości, a te, które są w jej obrębie, służą także jemu. - Decydując się na zakup działki, pan Pietryna akceptował ten stan - rozkłada ręce Piotr Powaga, rzecznik prasowy ZKE. - Zmienił zdanie dopiero niedawno. Nasze urządzenia zostały zbudowane zgodnie z prawem i co najważniejsze - w interesie publicznym. Owszem, słupy szpecą i przeszkadzają, ale nie można wymagać od firmy energetycznej, żeby je usuwała i jednocześnie bez zakłóceń dostarczała prąd. Okazuje się, że podobne sprawy można załatwić inaczej. Kilka lat temu podobny problem miała Barbara Biernat, właścicielka restauracji \"Kasieńka” w Hrubieszowie. Chciała rozbudować lokal, ale inwestycję uniemożliwiły ciągnące się nad podwórkiem linie średniego napięcia. - Walczyłam o swoje kilka lat, ale w końcu się udało. Teraz co miesiąc dostaję rekompensatę w wysokości 250 zł - mówi Barbara Biernat. Dlatego Pietryna nie zamierza dać za wygraną. Nie udało mu się dogadać z ZKE, więc skierował sprawę do sądu. Domaga się 21 tys. 600 złotych odszkodowania. Na tyle wycenił poniesione do tej pory straty.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama