Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pierwsze ofiary pierwszych dni zimy

Zime mamy zaledwie od dwóch tygodni, ale zamojscy chirurdzy juz pracuja \"na trzy gabinety\", a mimo to przed drzwiami i tak tworza się długie kolejki ofiar oblodzonych ulici chodników. - I denerwują się, ze trzeba czekać, a to przeciez nie nasze lenistwo, tylko śliskie chodniki sa winne i ci, którzy za nie odpowiadają. Bo wiekszość pacjentów to właśnie ci, którzy przewrócili się na lodzie. Gipsujemy na okrągło głównie ręcę i nogi - opowiadała nam wczoraj, uwijając się przy kolejnym pacjencie, pracownik szpitalnej \"gipsowni\". Zbigniew Cieplekiewicz, mieszkaniec jednaj ze wsi pod Zamościem, trafił w ręce chirurgów ze złamaną nogą. - Z samego rana pośliznąłem sie na gminnej drodze. Była koszmarnie oblodzona. Gdyby nie pomoc rodziny, pewnie dalej bym tam leżał i nie dotarłbym do szpitala - stwierdził mężczyzna. Przypomnijmy, że odpowiedzialność za uprzątnięcie śniegu i posypanie chodników piaskiem spoczywa na właścicielach położonych przy nich posesji. - Zaczniemy na pewno od pouczeń, ale jeśli ktos będzie uparty i się z tego obowiążku nie wywiąże, polecą mandaty - zapowiada Wiesław Gramatyka, komendant Strazy Miejskiejw zamościu. Kara może sięgnąć nawet 500zł. (JAŚ)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama