Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Byle do wiosny

Michał Basiak - technik ogrodnik. Robert Kondras - informatyk. Izabela Pupiec - handlowiec. Co ich łączy? Nie mają pracy. Trudnią się jej szukaniem. Bezskutecznie.
- Już sześć miesięcy i nic - rozkłada ręce Michał Basiak, wykwalifikowany ogrodnik. - W zimie do urzędu pracy zaglądam rzadko, bo to martwy okres. Nawet dorywczo ciężko cokolwiek znaleźć. - Rzeczywiście w styczniu i w lutym ofert pracy jest najmniej. Tylko nieco lepiej wypada grudzień, kiedy w okresie świątecznym rąk do pracy potrzebuje branża handlowa - potwierdza Marian Hawrylak, wicedyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Zamościu. - Motorem, który w dużym stopniu napędza nasz rynek pracy, jest branża budowlana. W zimie takie roboty są rzadkością. Na domiar złego, w miesiącach zimowych odnotowujemy większą liczbę osób rejestrujących się jako bezrobotne. Często jest bowiem tak, że z końcem roku ludzie tracą umowy o prace. Znalezienie etatu w tym okresie nie jest jednak niemożliwe. - Szukałam pracy przez cały sezon, a znalazłam ją właśnie w grudniu - cieszy się Justyna Kwarciana, która od kilku tygodni pracuje jako kelnerka. Martwy sezon warto jednak pożytecznie wykorzystać. Np. korzystając z różnych form dokształcania zawodowego proponowanych przez zamojski pośredniak. Do wyboru są nie tylko kursy doszkalające, ale także staże i prace interwencyjne. - Właśnie organizujemy kurs dla 100 osób na obsługę ciężkiego sprzętu budowlanego. Prowadzimy go już teraz, bo nasi podopieczni muszą być gotowi, by stanąć do pracy na wiosnę - wyjaśnia Alina Fert, specjalista do spraw rozwoju zawodowego w PUP. - W tym roku planujemy przeszkolić w sumie około 2 tys. bezrobotnych. Jeśli jednak zapotrzebowane będzie większe, spróbujemy mu sprostać.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama