Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Akrobaci w waciakach na śliskim dachu

Zamojskim robotnikom budowlanym zawieje i zamiecie niestraszne. Śnieg, lód i silne wiatry nie przeszkadzają im pracować nawet na stromych dachach.
I to bez zabezpieczeń! Tak było na jednej z zabytkowych kamienic w centrum Szczebrzeszyna. Kilku śmiałków w roboczych ubraniach reperowało tam w zeszłym tygodniu dziurawy dach. Jak cyrkowcy balansowali na jego krawędzi. Działo się to na wysokości drugiego piętra. Zapytaliśmy czy mają zabezpieczenia? - Tak! Nie! - odpowiedziało kilku naraz. - Jakie? To nasza sprawa. Proszę się odczepić! - dodał jeden z nich. Nie chcieli też zdradzić, jaką firmę reprezentują. W końcu się obrazili i nie chcieli już z nami rozmawiać. Wyczynom blacharzy przypatrywała się grupka miejscowych. - Do tego zmusza bezrobocie - stwierdził mężczyzna w średnim wieku. - To miejscowi rzemieślnicy. BHP im jeść nie da! Taka lekkomyślność jest karygodna. Według Głównego Inspektora Pracy, w ostatnich miesiącach w całym kraju doszło do serii tragicznych wypadków na budowach i przy pracach remontowo budowlanych m.in. w budownictwie. W 2006 r. na terenie naszego województwa zginęło podczas prac budowlanych aż 15 osób (były to m.in. upadki z wysokości, przygniecenie przez ciężki sprzęt budowlany oraz przysypanie w wykopie), a 5 zostało ciężko rannych. Na Zamojszczyźnie odnotowano 3 śmiertelne wypadki. Dwa to upadki robotników remontujących dachy budynków (w Trzeszczanach i Hrebennem). Ich przyczyną był m.in. pośpiech, brak profesjonalnego przygotowania pracowników oraz niewłaściwa organizacja i koordynacja prac. Co za takie uchybienia grozi? W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy nakładają wysokie mandaty, a w drastycznych przypadkach wstrzymują budowy. (BN)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama