Nieoczekiwana zmiana
Nowy zarząd, nowe wyzwania - tak Jerzy Wereszczak, prezes Tomasovii komentuje zmianę na ławce trenerskiej czwartoligowca.
- 11.02.2007 17:46
W weekend działacze klubu postanowili rozstać się z Jerzym Bojko, a jego następcą został Zbigniew Kuczyński, który jesienią prowadził piątoligową Koronę Łaszczów.
Zmiana na ławce trenerskiej była zaskoczeniem dla wielu. Jednak jak przyznaje sam zainteresowany... - Spodziewałem się tego. Oczywiście, że żal odchodzić, ale teraz przynamniej będę miał czas na odpoczynek - nie ukrywa Jerzy Bojko. Skąd więc, były już szkoleniowiec Tomasovii, spodziewał się dymisji? - Ta decyzja dojrzewała od paru miesięcy. Zarząd ma inne zapatrzenie chociażby na trening, czy styl gry. Na pewno nie działaliśmy nerwowo. Wszystko zostało przemyślane - podkreśla prezes klubu.
Po półrocznej przerwie, Zbigniew Kuczyński powraca do pracy w IV lidze. - Nie ukrywam, że mam jednak pewne wyrzuty sumienia. W Łaszczowie rozpocząłem pewien etap i niestety nie zakończę go - mówi nowy szkoleniowiec Tomasovii i jak sam podkreśla od razu bierze się ostro do pracy. - Pierwszą rzeczą będzie uzupełnienie składu. Sama młodzież nie pociągnie zespołu. Potrzebujemy czterech doświadczonych piłkarzy. Za wcześnie jest jeszcze, aby mówić o konkretnych nazwiskach, nie mniej wzmocnień wymaga każda formacja - dodaje Zbigniew Kuczyński. - W temacie transferów trener ma wolną rękę. Niech ściągnie takich zawodników, jakich potrzebuje. Najważniejsze, aby zrealizował cel - podkreśla prezes Wereszczak. A przed Kuczyńskim, działacze klubu zawiesili wysoko poprzeczkę. Zajmująca na półmetku rozgrywek ósme miejsce Tomasovia na finiszu zmagań ma być sklasyfikowana w pierwszej \"czwórce”. Mało tego... - W przyszłym sezonie chcemy awansować do III ligi i pozostać w niej jak najdłużej! - zdradza prezes.
Nie wiadomo jeszcze, jak na zmianę szkoleniowca zareagują piłkarze. Nie wykluczone, że z Tomaszowa zdecydują się jednak odejść Michał Janeczko i Piotr Wójcik. W piątek natomiast z klubem pożegnał się Piotr Kapłon. Akces gry zgłosił z kolei, powracający zza granicy Kamil Droździel.
Reklama













Komentarze