Kandydatów do trenerskiej posady w Łaszczowie jest kilku. Wśród zainteresowanych wymienia się byłego dyrektora Hetmana Zamość
13.02.2007 10:52
- Wiesława Wieczerzaka, gracza Tomasovii i Spartakusa Szarowola - Jacka Paszkiewicza, szkoleniowca trampkarzy Korony - Cezarego Bednarskiego, a na ławkę chciałby również powrócić - Zbigniew Pająk.
- Z nikim nie prowadziliśmy jeszcze wiążących rozmów. Nazwiska, które znalazły się na giełdzie, krążą niejako w drugim obiegu. To jeszcze luźne dywagacje członków zarządu, a nie oficjalne kandydatury. Musimy zebrać się i podjąć decyzję - mówi prezes Wojciech Wronka.
Kryteria selekcji kandydatów są jasne. - Nie myślimy o awansie do IV ligi. Chcemy postawić na własnych wychowanków. Poukładać klub, a kiedy wszystkie ogniwa zaczną się zazębiać, uzupełnić skład dwoma lub trzema piłkarzami z zewnątrz. Zatrudnienie trenera spoza Łaszczowa wiąże się z większą presją kibiców, a to z kolei zwiastuje armię zaciężną zawodników, na których nas nie stać - słychać z klubu. Sądząc po wypowiedziach udzielonych przez decydentów, wydaje się, że na nagle opuszczonym przez Zbigniewa Kuczyńskiego stanowisku może wylądować dotychczasowy szkoleniowiec trampkarzy Cezary Bednarski. - To kolega Zbyszka jeszcze z czasów liceum. Razem robili kursy trenerskie. Mają podobne metody szkoleniowe i podejście do pracy z młodzieżą. Linia szkoleniowa, którą zapoczątkował Kuczyński, byłaby zachowana - charakteryzuje Bednarskiego prezes Wronka i dodaje: Ale z tego co wiem, Czarek nie jest zbytnio zainteresowany.
Wysoko stoją również akcje Jacka Paszkiewicza. - Jeszcze niejedno mógłby pokazać młodym, ale osobiście nie jestem zwolennikiem grających trenerów - mówi Wronka. Eks-tomaszowianina w podwójnej roli zawodnika i trenera chciałby mieć podkarpacki piątoligowiec - Roztocze Narol. Wcześniej po wychowanka Tomasovii chciała sięgnąć Huczwa Tyszowce.
Transferowa karuzela kręci się także wśród piłkarzy. Mariusza Kyckę chętnie widziało w swoim składzie pół zamojskiej \"okręgówki”. Były snajper Korony postanowił jednak zmienić klimat i przeniósł się do chełmskiej V ligi, do Hetmana Żółkiewka. Nie upłynęło zbyt wiele czasu, a \"Kyca” znów dobija się do ścisłej czołówki transferowej listy przebojów. - Rozmawiałem z nim wielokrotnie. Chciałem ściągnąć go do Werbkowic, ale w końcu zaśpiewał nam taką kwotę, że ciężko byłoby o nią nawet w IV lidze - opowiada Ireneusz Suchowierzch, szkoleniowiec Kryształu. Równie opornie potoczyły się rozmowy z inną \"firmą” - Marcinem Porowczukiem. - Początkowo był zainteresowany, ale później rozmyślił się i nawet nie odbierał telefonu - mówi Suchowierzch, który ostatecznie zdecydował się na zatrudnienie Artura Brzyskiego z Omegi Stary Zamość.
Komentarze