Tylko śniegu brakowało
Przez dziewięć dni piłkarze Stali Poniatowa przygotowywali się do rundy rewanżowej na obozie w Limanowej.
- 25.02.2007 17:59
- Pojechali w nagrodę za dobre wyniki - podkreśla Wiesław Olchawski, prezes beniaminka.
I faktycznie argument sternika klubu jest przekonujący. Podopieczni trenera Wojciecha Stopy są rewelacją tego sezonu. Na półmetku rozgrywek \"stalówka”, z dorobkiem 30 punktów, plasuje się na wysokiej czwartej lokacie. - O trzech \"oczkach” straty do wicelidera wiele klubów może tylko marzyć. My dokonaliśmy tej sztuki, jednak twardo stąpamy po ziemi i jak na razie nie myślimy o awansie - dodaje prezes Olchawski, który pojawił się nawet w Limanowej i osobiście nadzorował przygotowania.
Obóz możemy zaliczyć jako udany - informuje Wojciech Stopa, szkoleniowiec beniaminka, który miał do dyspozycji ponad dwudziestu zawodników. - Mimo że byliśmy w górach, to śniegu... nie widzieliśmy - dodaje żartem trener, który zastrzeżenia miał jedynie do pogody. - Padający praktycznie cały czas deszcz \"rozłożył” kilku zawodników. Nie mniej założenia zrealizowaliśmy - dodaje Wojciech Stopa, który jak sam podkreśla, nie jest zwolennikiem katorżniczej pracy. Nie dziwi więc to, że zawodnicy na brak wolnego czasu nie mogli narzekać. - Dzięki temu drużyna skonsoliduje się - dodaje prezes. - Jeszcze tak spokojnej grupy nie miałem. To jest zdyscyplinowana ekipa - wtrąca z kolei szkoleniowiec.
W trakcie dziewięciodniowego pobytu Stal rozegrała trzy sparingi - z Halniakiem Maków Podhalański (2:2), Sandecją Nowy Sącz (3:1) i Fablokiem Chrzanów (1:1). - Cieszy to, że potrafimy stwarzać sytuacje podbramkowe. W każdym z tych meczów strzeliliśmy bramki i jeśli zawodnicy złapią świeżości, to będą prezentować się jeszcze lepiej - podkreśla trener Stopa. Zimą beniaminek uzupełnił kadrę trzema piłkarzami, a ci w Limanowej wypadli nie najgorzej. - Treningi szczególnie dały się we znaki Mirosławowi Furmankowi, który jak sam przyznał, nigdy tak się nie przygotowywał. Z kolei Jacek Dudkiewicz musi jeszcze trochę popracować, aby znaleźć z drużyną wspólny język, nie mniej starał się jak mógł - podkreśla szkoleniowiec, na którym największe wrażenie wywarły młody Sebastian Marzec pozyskany z Garbarni Kraków. - Wartościowy zawodnik. Ma papiery na granie - ocenia Wojciech Stopa.
Reklama













Komentarze