Rozmowa z Iwoną Lefanowicz, niespełna 15-letnią pływaczką lubelskiej Skarpy, przygotowującą się do mistrzostw świata seniorów w Melbourne
Artur Toruń
26.02.2007 13:58
• Po raz pierwszy wystartujesz w najważniejszej pływackiej imprezie dla seniorów, w dodatku bardzo daleko od domu - w Australii. To co nowe, nieznane, czasami budzi ciekawość, ale czasami wywołuje lęk. Jakie są twoje odczucia przed wyprawą na antypody?
- Na razie przeważa ciekawość. Ale jestem pewna, że im bliżej mistrzostw, tym trema będzie większa. Wprawdzie wszyscy mnie uspokajają, mam duże oparcie w trenerach, koleżankach z kadry i rodzicach, jednak to się tylko tak łatwo mówi. Przeżycie będzie ogromne, a w takich sytuacjach trudno opanować emocje, zwłaszcza takiej zawodniczce jak ja, bez większego doświadczenia.
• Przed tobą daleka podróż, ale sportowcy przyzwyczajeni są do częstych wyjazdów, długiego przebywania poza rodzinnym domem…
- Podróże nie są dla mnie problemem. Bardzo mile wspominam pobyt w Brazylii, gdzie startowałam w mistrzostwach świata juniorów. Bardzo lubię latać samolotem. Chyba mam to po tacie, który często odwiedzał USA.
• Mistrzostwa świata w Melbourne rozpoczną się 25 marca. Kiedy reprezentacja opuści Polskę?
- Z Warszawy wylatujemy 2 marca, najpierw do Paryża, gdzie mamy przesiadkę. Później lecimy do Los Angeles. Tam prawdopodobnie zorganizują nam całodzienną wycieczkę. Mam nadzieję, że zobaczę Hollywood, może spotkam jakąś gwiazdę kina. A z Los Angeles udamy się do Sydney.
• W Sydney zaplanowano aklimatyzację, chociaż wcześniej mówiło się o dłuższym postoju w Nowej Zelandii.
- Ale były jakieś problemy z zabezpieczeniem naszych treningów, dlatego bezpośrednio polecimy do Australii. Prawdę powiedziawszy, nie nastawiałam się na pobyt w Nowej Zelandii, dlatego nie czuję rozczarowania. W Sydney też powinno być fajnie.
• Udział w mistrzostwach poprzedzają mordercze treningi. Od dawna przebywasz na zgrupowaniu w Ostrowcu Świętokrzyskim i już na pewno odczuwasz zmęczenie.
- Jestem zmęczona, ale wiem, że muszę wykonać konkretną pracę. Wytrzymam.
• Intensywność twoich zajęć jest porównywalna z treningami starszych zawodników i zawodniczek? Z uwagi na młody wiek nie masz taryfy ulgowej?
- Moje treningi są trochę lżejsze. Starsi przepływają na jednych zajęciach o 2 lub 3 kilometry więcej.
• A ty ile przepływasz?
- Od 11 do 12 kilometrów dziennie.
• Jak długo trwają twoje zajęcia?
- W ciągu dnia spędzam w wodzie około 4 godzin, ale do tego dochodzi jeszcze ponad godzina ćwiczeń w hali albo w siłowni.
• Na obozie zapewne masz dużo lepsze warunki do przygotowań niż
w klubie…
- Wszyscy mamy więcej miejsca do pływania. W Ostrowcu na jednym torze, 50-metrowym, są trzy osoby, a w klubie na jednym torze, dwa razy krótszym, czasami pływa 6 osób. Szkoda, że w Lublinie nie ma 50-metrowego basenu.
• Dostajesz też niezbędne odżywki. A jaki jest do nich dostęp, kiedy wracasz do domu?
- Bazuję na tym, co dostaję z kadry, jednak są momenty, kiedy muszą pomagać rodzice. To oni najwięcej inwestują, kiedy zaczyna się uprawiać sport.
• Jesteś najmłodszą zawodniczką w kadrze seniorów. Nie brakuje ci spotkań i rozmów z rówieśniczkami?
- Czasami brakuje, ale w Ostrowcu są też juniorzy. W pokoju mieszkam z 17-letnią koleżanką. Dopiero w Australii będzie większa różnica wieku. Ja jestem najmłodsza, a druga pod tym względem Agata Zwiejska ma 18 lat. Na szczęście nie czuję się wyobcowana, wszyscy są dla mnie bardzo mili. W Ostrowcu mam wsparcie klubowego trenera Andrzeja Świtkowskiego.
• Koleżanki i koledzy ze szkoły pamiętają o tobie?
- Dostaję esemesy, a to oznacza, że jeszcze nie zapomnieli o mnie.
• Dużo lekcji opuściłaś?
- W sumie nie będzie mnie w szkole ponad dwa miesiące. Wcześniej też miałam przerwy, jednak po raz pierwszy moja nieobecność jest tak długa. Dlatego będę miała indywidualny tok nauczania. Mam nadzieję, że z pomocą nauczycieli nadrobię zaległości.
• Dużo tych nowych doświadczeń. Kolejnym może być start przed liczną publicznością. Basen w Melbourne będzie zainstalowany w miejscu, gdzie jest organizowany… tenisowy Australian Open.
- Pływanie jest w Australii niezwykle popularną dyscypliną, dlatego na trybunach może zasiąść ponad 15 tysięcy widzów, którzy zapewne stworzą niezapomnianą atmosferę.
• Na jaki występ liczysz w swoim debiucie w mistrzostwach świata juniorów?
- Na nic się nie nastawiam. Będę szczęśliwa, jeżeli poprawię rekordy życiowe, bo będę miała okazję do startów indywidualnych, a nie tylko w sztafecie. Szczególnie zależy mi na dobrym występie na 100 metrów stylem grzbietowym. Jest to sztafetowy dystans.
• Jako czołowa polska grzbiecistka w sztafecie 4 x 100 m stylem zmiennym popłyniesz na pierwszej zmianie. Kto wystartuje po tobie?
- Na drugiej zmianie, stylem klasycznym, popłynie Beata Kamińska, delfinem - Otylia Jędrzejczak lub Aleksandra Urbańczyk, a kraulem - Paulina Barzycka.
• Paulina Barzycka przez lata reprezentowała lubelskiego Orlika ale przeniosła się do Warszawy, gdzie studiuje na AWF. W takim razie w polskiej sztafecie, która wystartuje w mistrzostwach świata, wystąpią dwie lublinianki. Tego jeszcze nie było. W dodatku lublinianka rozpocznie zmagania i lublinianka zakończy start.
- Cieszę się, że wystartuję w jednej drużynie z Pauliną. Już się poznałyśmy, jest bardzo sympatyczna. Wcześniej nie przypuszczałam, że będziemy miały okazję do wspólnego występu.
• Kto będzie gwiazdą tegorocznych mistrzostw świata?
- Wśród kobiet stawiam na Francuzkę Laure Manaudou, a wśród panów na Amerykanina Michaela Phelpsa.
• Medalowe szanse Polaków?
- Widzę, że wszyscy kadrowicze bardzo ciężko trenują i każdy może odnieść sukces. Oczywiście największymi gwiazdami w naszej reprezentacji są Otylia Jędrzejczak i Paweł Korzeniowski.
• Ty odniosłaś już wiele sukcesów w kategoriach młodzieżowych. Wzbudzasz coraz większe zainteresowanie dziennikarzy. Nie rozpraszają cię częstsze rozmowy z dziennikarzami?
- Nie. Kiedy trzeba, potrafię skoncentrować się na pracy. Przynajmniej tak sądzę. Woda sodowa też nie uderza mi do głowy. Mama pilnuje, aby tak się nie stało.
Komentarze