Adam Małysz traci tylko 60 punktów do 22-letniego Andersa Jacobsena, prowadzącego w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich.
ARTUR TORUŃ
15.03.2007 17:02
Czy dziś w norweskim Lillehammer dojdzie do zmiany na pozycji lidera?
Do końca rywalizacji pozostało pięć konkursów, a to oznacza, że zawodnik może zdobyć jeszcze maksymalnie 500 pkt. Małysz w dwóch poprzednich zawodach odrobił do prowadzącego Norwega aż 174 pkt i jest na dobrej drodze, by po raz czwarty w karierze sięgnąć po Kryształową Kulę. Polak prezentuje wyśmienitą formę, czego dowodem było mistrzostwo świata na normalnej skoczni w Japonii i ostatnie zwycięstwa pucharowe. Gdyby Małyszowi udało się wyprzedzić Jacobsena, byłby to drugi w ostatnich siedmiu sezonach przypadek zmiany lidera i triumfatora PŚ w końcówce rywalizacji. W sezonie 2002/03 była podobna sytuacja. Na pięć konkursów przed zakończeniem pucharowych zmagań, pierwsze miejsce zajmował Niemiec Sven Hannawald, który wyprzedzał Austriaka Andreasa Widhoelzla oraz Fina Janne Ahonena. W czołówce był spory tłok, gdyż czwarty wówczas Małysz tracił do prowadzącego 74 pkt. Finisz Polaka był jednak znakomity. Zdobywając 430 pkt (na 500 możliwych) po raz trzeci zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji PŚ, a jego przewaga nad Niemcem wyniosła 122 pkt.
Pościg Małysza tylko rozgrzał kibiców, obserwujących tegoroczną rywalizację najlepszych skoczków. W polskim obozie wybuchała euforia, ale norwescy widzowie zapewne mają duży ból głowy. Sam Jacobsen, czując na plecach oddech Małysza, też się kompletnie pogubił.
- Nie wiem, co zrobić, by przywrócić Andersowi wiarę w siebie. Wyczerpałem wszelkie możliwości - powiedział w jednym z wywiadów Mika Kojonkoski, trener Norwegów.
Szkoleniowiec próbuje różnych sposobów, aby jego podopieczny odzyskał dyspozycję z początku sezonu. Ostatnio zakazał Jacobsenowi treningów. - Odpoczynek jest bardzo potrzebny, ponieważ Anders jest po prostu przemęczony i fizycznie, i psychicznie. Ten czas wykorzystamy na rozmowy i analizy. Mam nadzieję, że w Lillehammer nastąpi przełom, gdyż jest to skocznia, którą Anders zna najlepiej ze wszystkich obiektów, na których skakał, a przed własną publicznością z pewnością będzie się dobrze czuł. Ewentualne zwycięstwo Małysza bardzo by nas zabolało - dodał trener Kojonkoski.
Ciekawe też, czy Jacobsena zmobilizuje przykład Matti Nykaenena, kiedyś znakomitego skoczka, dziś śpiewającego w jednym z pubów. Norwescy zawodnicy mieli z bliska zobaczyć, jaki jest los byłego mistrza.
transmisja o godz. 17.15 w TVP 1
Komentarze