Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ważny każdy szczegół

Spodziewamy się, że Safo ICom zawiesi wysoko poprzeczkę, jednak my nie mamy zamiaru pozostać im dłużni - przyznaje Jerzy Ciepliński, szkoleniowiec AZS AWFiS.
Dziś, w kończącym rundę zasadniczą meczu ekstraklasy piłkarek ręcznych, mistrzynie kraju podejmą \"akademiczki” z Gdańska. Safo ICom ma jeszcze szanse wywalczenia pierwszego miejsca, natomiast rywalki mogą marzyć co najwyżej o drugiej lokacie. Stawka meczu jest więc duża, jednak ostateczny układ w czubie tabeli nie będzie zależał wyłącznie od tego spotkania. Lublinianki, aby myśleć o fotelu lidera, nie dość, że muszą dziś wygrać, to będą trzymały kciuki za Sośnicę Gliwice. Ekipa z Górnego Śląska podejmie Piotrcovię, ale szans na pokonanie jednych z faworytek ligi nie ma wielkich. Tym bardziej że przed dwoma dniami, po 12 latach pracy, z klubem pożegnał się Harald Tłuczykont. Młode gliwiczanki poprowadzi dotychczasowa druga trener Irena Johan... W niczym to jednak nie zmienia faktu, że drugi \"plac” również wydaje się łakomym kąskiem. - I mamy zamiar zająć to miejsce - przyznaje Jerzy Ciepliński, trener gdańszczanek, które do Lublina przyjadą w najsilniejszym składzie. - Nie przygotowujemy jednak specjalnej taktyki, bo to... nie ma sensu. Oba zespoły znają się przecież doskonale i wiedzą, na co kogo stać. Wygra ta drużyna, która zaprezentuje się solidniej - dodaje szkoleniowiec AZS AWFiS. Również problemów kadrowych nie przeżywają lublinianki, a cenne, wyjazdowe zwycięstwo z Zagłębiem Lubin jeszcze bardziej poprawiło nastroje w drużynie. - Teraz jednak czeka nas kolejny trudny mecz, w którym będziemy musiały zagrać jeszcze lepiej niż przeciwko Zagłębiu - uważa Magdalena Chemicz, bramkarka Safo ICom. - Ani przez moment nie możemy być zdekoncentrowane. Każdy szczegół będzie istotny i wpłynie na końcowy wynik - dodaje zawodniczka mistrzyń kraju. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, przed meczem nie będzie koncertu Doroty Rabczewskiej. Popularna Doda nie zagra... - Z powodów technicznych. Po prostu scena nie jest taka, jakiej zażyczył sobie zespół - wyjaśnia Andrzej Wilczek, prezes Safo ICom. Podkreśla on jednak, że zakupione bilety zachowują ważność, gdyż występ Dody planowany jest przed innym spotkaniem naszej drużyny, już w fazie play-off. Niecierpliwi mogą jednak odzyskać pieniądze, a zwrot wejściówek odbywa się w siedzibie klubu (ul. Mełgiewska 2). - Mimo że Doda nie rozgrzeje naszej publiczności, to w hali i tak będzie gorąco - dodaje sternik klubu. Początek meczu zaplanowano na godz. 17.30.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama