Reklama
Huśtawka nastrojów
Bezcenne zwycięstwo Górnika Łęczna w Zabrzu. Udane zmiany Krzysztofa Chrobaka
- 18.03.2007 17:35
Skuteczny pościg za rywalem, trzy zdobyte gole, w tym niesamowity Tomasza Lisowskiego, oraz wygrana na wyjeździe, to wszystko zafundowali swoim sympatykom piłkarze Górnika Łęczna. Dzięki temu i kompletowi punktów \"zielono-czarni” przesunęli się w górę tabeli, opuszczając strefę bezpośredniego zagrożenia spadkiem.
Na niewiele zdała się zmiana trenera w Górniku Zabrze i powrót na ławkę Marka Motyki. W pierwszej połowie gospodarze zupełnie nie mogli sobie poradzić z dobrze usposobionymi łęcznianami, grającym rozsądnie i spokojnie. Ślązacy nie potrafili przedostać się pod bramkę Piotra Leciejewskiego, wcześniej reprezentującego klub z ul. Roosevelta. W dodatku w 25 min stracili gola. Piłkę dośrodkował Przemysław Kulig, a Dariusz Jarecki, wygrywając pojedynek w powietrzu, zgrał ją do Veljko Nikitovicia. Pozostawiony bez opieki kapitan nie mógł zmarnować takiej okazji, pakując futbolówkę do siatki z 8 metrów.
W tej samej części przed szansą na podwyższenie stanął jeszcze Aleksander Kwiek, który balansem ciała zwiódł rywala, ale Mateusz Sławik błędy miał popełniać dopiero później. Zamiast 0:2, zrobiło się 1:1, po precyzyjnym uderzeniu z rzutu wolnego Artur Prokopa. - Kiedy byłem zawodnikiem Górnika Zabrze, trenowałem rzuty wolne z Arturem Prokopem i wiedziałem jak lubi uderzać piłkę. Jednak tym razem trafił idealnie - przyznał później golkiper przyjezdnych.
Po zmianie stron miejscowi poszyli za ciosem, znowu strzelając gola ze stałego fragmentu gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, Błażej Radler ubiegł Mariusza Pawelca, popisując się celną główką, tuż przy słupku. Jednak na tym zabrzanie nie zamierzali poprzestać. W krótkim odstępie czasu Leciejewski musiał bronić uderzenia Marcina Kuźby, Damian Seweryna i Piotra Gierczka. To ostatnie z najwyższym trudem. I kiedy wydawało się, że trzeci gol jest tylko kwestią czasu, Górnik Łęczna zdobył drugiego.
Ale zanim to nastąpiło, \"celnym strzałem” popisał się Krzysztof Chrobak, wprowadzając na murawę Łukasz Masłowskiego i Michała Łabędzkiego. I w 68 min ten duet doprowadził do wyrównania. Łukasz kopnął piłkę z rzutu wolnego, Sławik wypuścił ją z rąk, a Michał skrupulatnie wykorzystał ten błąd.
To był dopiero początek koszmaru zabrzańskiego golkipera. Dwie minuty potem Łabędzki wykonał przerzut na lewą stronę, a Tomasz Lisowski, pomimo ostrego kąta, posłał piłkę Sławikowi \"za kołnierz”. Gol - stadiony świata. - Przyjechaliśmy tu po trzy punkty i udało się - cieszył się przed szatnią \"Lisek”.
Górnik Zabrze - Górnik Łęczna 2:3 (1:1)
Reklama













Komentarze