Głód gry w reprezentacji
Wczoraj na zgrupowanie reprezentacji biało-czerwonych dotarli Jacek Bąk i Tomasz Kuszczak, a późnym wieczorem spodziewany był Mariusz Lewandowski.
- 20.03.2007 18:03
Lublinianin miał ogromne problemy z opuszczeniem katarskiego klubu. Działacze Al Rayyan nie wyrażali zgody na wyjazd Polaka, ponieważ jego zespół rywalizuje w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Na szczęście szejkowie, nie liczący się z konsekwencjami finansowymi, dali się w końcu przekonać.
Pierwsi kadrowicze zameldowali się we Wronkach w niedzielę. W ostatniej chwili powołania do drużyny narodowej otrzymali Marcin Baszczyński z Wisły Kraków oraz Grzegorz Bartczak z Zagłębia Lubin. Ten drugi to absolutny - i jedyny w ekipie - debiutant. - W niedzielę rano wraz z kolegami z Zagłębia byliśmy na kursie trenerskim w Legnicy - opowiada Bartczak. - W trakcie zajęć otrzymałem sms-a od trenera Dariusza Dziekanowskiego z prośbą o pilny kontakt. Koledzy byli pewni, że chodzi na pewno o powołanie. Zadzwoniłem do trenera, który poinformował mnie, że mam przyjechać na zgrupowanie. Byłem zszokowany. Szybko wróciłem do Lubina, spakowałem się i wieczorem byłem już we Wronkach. Ale nie obiecuję sobie zbyt wiele po pierwszym zgrupowaniu. Postaram się pokazać z jak najlepszej strony, by trener Beenhakker zapamiętał mnie na przyszłość.
Decyzje Leo Beenhakkera spowodowane zostały kontuzjami - Grzegorza Bronowickiego oraz Pawła Golańskiego. Łęcznianin w ogóle nie wystąpił w zespole Legii Warszawa w Bełchatowie, a piłkarza Korony wyeliminował uraz, którego nabawił się w spotkaniu ligowym z Lechem Poznań. Jednak Holender już wcześniej udowadniał, że potrafi wychodzić obronną ręką z największych personalnych opresji. Teraz też o komforcie nie może mówić, zwłaszcza w ataku, ponieważ kontuzję dopiero ostatnio wyleczył Maciej Żurawski, a Ireneusz Jeleń cały czas narzeka na uraz pleców. Do tego Radosław Matusiak nie potrafi przebić się do podstawowej jedenastki Palermo, Grzegorz Rasiak wyleciał z wyjściowego składu Southampton, a Borussia Dortmund Ebiego Smolarka właśnie stacza się z Bundesligi.
I może to dobrze, że najbliższymi rywalami Polski będą Azerbejdżan i Armenia. To drużyny najsłabsze w grupie i teoretycznie mało wymagające. - Oczywiście, że najbardziej komfortową sytuacją dla mnie i dla samych zawodników byłoby, gdyby reprezentanci grali w każdy weekend w swoich zespołach. Ale zapewniam, że wszyscy są w bardzo dobrej formie. I może brak występów w klubach wywoła w nich dodatkowy głód gry w reprezentacji. Dla moich piłkarzy te dwa mecze to też swego rodzaju test na to, jak poważnie traktują grę w reprezentacji.
Reklama













Komentarze