Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Porodówka w lesie

Po 333 dniach przyszło rozwiązanie. Córka Temidy ma teraz dwa dni. Ale nie wiadomo, jak na nią wołać. Klaczkę trzeba jak najszybciej nazwać.
Dyrekcja Roztoczańskiego Parku Narodowego liczy na pomysłowość naszych Czytelników. - Jej imię musi zaczynać się na taką samą literę jak imię matki. I najlepiej, żeby było związane z przyrodą - tłumaczy Jan Słomiany, kierownik Ośrodka Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego w Roztoczańskim Parku Narodowym. - Odpadają m.in. Tarnina, Tarka, Toraczka, Toksja i Tuja, bo takie imiona już noszą nasze klacze. Przed Temidą wyźrebiły się Halama i Hubka. Też miały klaczki. Jak łatwo się domyślić, na chrzcinach, które odbędą się dopiero na jesieni, otrzymają imiona na \"H”. Na rozwiązanie czekają jeszcze Hańcza, Hurtnica, Trzmielina i Mimoza. Koniki polskie po tarpanach, swoich dzikich przodkach, odziedziczyły łatwość bytowania w trudnych warunkach środowiskowych. Do Zwierzyńca sprowadzono je w 1982 roku. Szybko stały się chlubą RPN i szlagierem turystycznym Zwierzyńca. W stadzie rezerwatowym żyje 19 potomków tarpana, a w stajennym - 27. (lew)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama