Lider zagrał z charakterem
W sobotnie południe liczna rzesza piłkarskich kibiców zajęła miejsca na trybunach stadionu przy Al. Zygmuntowskich,
- 26.03.2007 13:01
aby w pierwszym meczu rundy rewanżowej dopingować Motor, lidera III-ligowych rozgrywek. Na wstępie wiosennych zmagań lublinianie gościli rezerwy Korony Kielce.
Po pierwszym etapie III-ligowej rywalizacji Korona II zajmowała drugie miejsce w tabeli, zatem konfrontacja w Lublinie w pełni zasługiwała na miano meczu na szczycie. Sympatycy Motoru byli ciekawi, jak po zimowej przerwie zaprezentuje się ich drużyna, zwłaszcza że ostatni sprawdzian przed ligą nie wypadł zbyt okazale (przegrana ze Zniczem Pruszków 0:4). - Po sparingowej wpadce sami mieliśmy pewne obawy przed spotkaniem z Koroną - powiedział Paweł Maziarz, wyróżniający się pomocnik Motoru.
Gospodarze zdołali szybko opanować nerwy, a co ważniejsze, już w 11 min uzyskali prowadzenie. Dawid Ptaszyński dalekim podaniem kompletnie zaskoczył wysuniętą obronę kielczan. Piłka spadła prosto pod nogi Daniela Koczona, który znalazł się sam na sam z Piotrem Misztalem. Napastnik lubelskiego zespołu zachował zimną krew, popatrzył i przymierzył obok interweniującego bramkarza Korony. Chwilę później, po centrze Koczona, znakomitą okazję na podwyższenie wyniku miał Piotr Prędota, ale z kilku metrów trafił w nogi Misztala.
Trzeba przyznać, że Korona także groźnie atakowała. Na prawym skrzydle kieleckiego zespołu śmiało poczynał sobie reprezentant Polski juniorów Jacek Kiełb. Ale nie on miał najlepsze okazje. Lubelskiej bramce dwa razy z rzędu zagroził Jakub Zabłocki. Najpierw Studziński musiał ratować sytuację faulem przed polem karnym, później Zabłocki spudłował z 5 metrów. W odpowiedzi Przemysław Żmuda strzelił głową tuż obok słupka, a w 35 min szczęścia zabrakło \"główkującemu” Marcinowi Popławskiemu. Kapitan Motoru popisał się jeszcze jedną akcją. W 43 min efektownie minął kilku rywali, jednak nie zdążył pokonać ostatniej przeszkody - Misztala.
W drugiej połowie silny wiatr był większym sprzymierzeńcem gości, którzy tuż po zmianie tron zaatakowali z większym impetem. W 51 min Adam Mójta uderzył z rzutu wolnego, Studziński odbił piłkę nogami, a poprawka Kozubka była już skuteczna. Stracona bramka nie zniechęciła lublinian, którzy jedenaście minut później odzyskali prowadzenie. Tym razem Koczon odwdzięczył się asystą do Ptaszyńskiego, który uderzył precyzyjnie z 13 m. Piłka po rękach Misztala wpadła do siatki. W 68 min Kozubek ponownie napędził strachu Motorowi. Dobrze, że piłkarzowi Korony zabrakło precyzji i piłka odbiła się od słupka. Strzeleckie okazje miał też Koczon, ale następna bramka dla lublinian padła z rzutu karnego. Faulowany był Marcin Popławski, chociaż goście byli innego zdania. Sędzia także się zawahał, ale ostatecznie wskazał na \"jedenastkę”. Skutecznym egzekutorem był Paweł Tomczyk, zdobywając pierwszego gola po powrocie do Lublina. Kiedy w końcówce meczu futbolówka trafiła w rękę Piotra Karwana, kielczanie również mieli możliwość zdobycia gola z karnego.
BRAMKI
1:0 - Koczon (11), 1:1 - Kozubek (51), 2:1 - Ptaszyński (62), 3:1 - Tomczyk (89 z karnego), 3:2 - Wieczorek (90 z karnego).
SKŁADY
Motor: Studziński - Tomczyk, Ptaszyński, Żmuda, Falisiewicz - Maziarz (87 Karwan), K. Drej, Ljaszko - Koczon (89 H. Drej), Prędota, Popławski.
Korona II: Misztal - Szymoniak, Benkowski, Król, Mójta - Kiełb, Radulj (84 Kaczmarek), Wieczorek, Kozubek - Kopeć (66 Michałek), Zabłocki (79 Rożej).
Żółte kartki: Studziński (M) - Benkowski, Kiełb (K).
Sędziował: Wojciech Pawlicz (Białystok). Widzów: ok. 2 tys.
Reklama













Komentarze