Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, mało!

Polska znowu zepchnęła w cień pozostałe drużyny narodowe Starego Kontynentu, odnosząc w weekend najwyższą wygraną spośród spotkań eliminacyjnych.
Co prawda Azerbejdżan trudno uznać za rywala z najwyższej półki, ale rozmiary zwycięstwa muszą wzbudzać szacunek. Do spotkania z Azerami nie mogli przystąpić Grzegorz Bronowicki, Paweł Golański i Euzebiusz Smolarek. Wszyscy to bohaterowie konfrontacji z Portugalią, zakończonej zwycięstwem 3:1, uznanym za jeden z najwspanialszych triumfów \"biało-czerwonych”. A przed samym meczem z kadry wypadli jeszcze Arkadiusz Radomski oraz Grzegorz Rasiak. Jednak to, co kiedyś przyprawiało o palpitację serca, dziś nawet nie jest bólem głowy. Nie ma Ebiego, to jest Wojciech Łobodziński, nie może zagrać Golański - jest Marcin Wasilewski, wypadł Radomski - spokojnie, na środku obrony wyjdzie Dariusz Dudka. Leo Beenhakker nie zwykł wpadać w panikę. Spokojnie pracuje z kadrą, odważnie włączając do zespołu niedostrzeganych wcześniej zawodników. A ci odwdzięczają się najlepiej, jak umieją. Nikt, jak to bywało wcześniej, nie marudzi i nie wykręca się od przyjazdów. Jacek Bąk niemal stawał na głowie, aby otrzymać zgodę szejków na opuszczenie katarskiego klubu. - Największą motywacją jest nasz wspólny cel, jakim jest awans do Euro 2008 - twierdzi holenderski szkoleniowiec. Ale nie tylko. Bo czy samym strzelaniem goli w Orange Ekstraklasie Radosław Matusiak zapewniłby sobie kontrakt z Palermo, a Marcin Wasilewski transfer z Lecha Poznań do Anderlechtu Bruksela? Dlatego nie ma co się dziwić złości Grzegorza Bronowickiego, że tuż przed zgrupowaniem nabawił się urazu. Z Azerami na lewej obronie zagrał Michał Żewłakow i teraz łatwo miejsca nie ustąpi. A Leo tylko cieszy taka konkurencja, która ciągnie drużynę w górę. W grupie A wciągnęła Polaków już na pierwsze miejsce. W sobotę \"biało-czerwoni” strzelili pięć goli i ani jednego napastnicy. Matusiak na razie głównie ogląda z boku włoskich kolegów, a Maciej Żurawski dopiero próbuje wrócić do formy po kontuzji. I to było widać przy Łazienkowskiej, kiedy atakujący Cetlicu Glasgow zaprzepaścił w samej końcówce dwie świetne okazje. Dlatego rywale mogą się cieszyć, że stracili zaledwie pięć bramek. Cztery z nich padły po uderzeniach głową, w tym trzy po dośrodkowaniach Łukasza Garguły. A jeszcze niedawno mało kto potrafił wyobrazić sobie reprezentację bez Mirosława Szymkowiaka... Polska to dziś zupełnie inna reprezentacja. Szybko zrozumieli to kibice, których w sobotę zasiadło na trybunach, pomimo mało atrakcyjnego rywala, aż 12 tysięcy. A jeszcze we wrześniu, gdy na ten sam stadion przyjechała Serbia, widownia świeciła pustkami. Bo fajnie wreszcie emocjonować się własnymi sukcesami i patrzeć obojętnie, jak męczą się potęgi Anglii, Holandii czy Hiszpanii.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama