Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czas na mistrzów

W ostatnim meczu grupowym Pucharu Ekstraklasy Górnik uległ na własnym stadionie Koronie 3:4.
Jednak łęcznianie już wcześniej mieli zapewniony awans do kolejnej fazy. A w ćwierćfinale zespół Krzysztofa Chrobaka zmierzy się z wciąż aktualnym mistrzem Polski - Legią Warszawa. W porównaniu ze spotkaniami ligowymi szkoleniowiec \"zielono-czarnych” dokonał kilku korekt w składzie. Od pierwszej minuty szansę w bramce dostał Krzysztof Żukowski, na prawej obronie Przemysława Kuliga zastąpił Paweł Głowacki, a w środku zamiast Mariusza Pawelca wybiegł Toni Golem. Na bokach pomocy wystąpili Marcin Rogowski oraz Łukasz Masłowski. W meczu z Arką Gdynia - o ile dojdzie do niego - ze względu na żółte kartki zabraknie Veljko Nikitovicia, stąd Krzysztof Chrobak od pierwszej minuty na murawę desygnował Michała Łabędzkiego. Sporo tych zmian, ale kibice nie mogli narzekać na brak emocji. W dodatku, zobaczyli aż siedem goli. Goście, jedna z czołowych ekip Orange Ekstraklasy, z szansami na tytuł, nieco lepiej operowali i grali żwawiej. Jednak to nie oni wyszli na prowadzenie. W 29 min Rafał Niżnik przymierzył z rzutu wolnego w poprzeczkę, piłka poszybowała w górę, a Tomasza Zahorski nie po raz pierwszy udowodnił, że trudno zatrzymać go w powietrzu. Wynik 1:0 dosyć krótko utrzymywał się na tablicy. W 38 min Korona szybko rozegrała rzut wolny, Piotr Bagnicki podał do Michała Trzeciakiewicza i ten po słupku wpakował futbolówkę do siatki. Za chwilę arbiter odgwizdał rzut karny za faul Bartosza Jurkowskiego na Marcinie Kaczmarku, a Paweł Sasin okazał się skutecznym egzekutorem \"jedenastki”. Kiedy dwa kolejne trafienia zapisał na swoim koncie Krzysztof Gajtowski (w obu przypadkach asystował Grzegorz Bonin), wydawało się, że gospodarze przegrają z kretesem. Jednak nic takiego nie nastąpiło, bo najpierw Tomasz Lisowski popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, a później obsłużył podaniem Borce Manevskiego. - Jestem zadowolony z gry ofensywnej, bo zdobyliśmy trzy gole, ale zmartwiła mnie postawa w defensywie. Straciliśmy bramki po szkolnych błędach - ocenił trener \"zielono-czarnych”. Górnik Łęczna - Korona Kielce 3:4 (1:2) BRAMKI 1:0 - Zahorski (29), 1:1 - Trzeciakiewicz (38), 1:2 - Sasin (42 z karnego), 1:3 - Gajtkowski (59), 1:4 - Gajtkowski (68), 2:4 - Lisowski (76), 3:4 - Manevski (87). SKŁADY Górnik: Żukowski - Głowacki, Jurkowski (46 Midzierski), Golem, Lisowski - Łabędzki - Rogowski (46 Andruszczak), Niżnik, Kwiek (70 Manevski), Masłowski - Zahorski (46 Chi-Fon). Korona: Cierzniak - Kuś, Hernani, Kiciński, Brzyski - Sasin, Trzeciakiewicz (54 Szyndrowski), Zganiacz (71 Nowak) Kaczmarek (54 Bonin) - Gajtkowski, Bagnicki (64 Kowalczyk). Żółte kartki: Kwiek, Głowacki, Andruszczak, Lisowski (Górnik) - Kiciński, Gajtkowski (Korona). Sędziował: Piotr Siedlecki (Warszawa). Widzów: 2000.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama