Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sąd nad Górnikiem

Czy Górnik Łęczna \"podąży śladem” Arki Gdynia i również zostanie zwieszony w rozgrywkach przez Wydział Dyscypliny PZPN?
- Nie wykluczamy żadnego rozwiązania, ale wszystko będzie zależało od wyników rozmów z przedstawicielami klubu - twierdzi Robert Zawłocki, wiceprzewodniczący wydziału. Przed tygodniem Wydział Dyscypliny nie zawahał się zastosować wobec Arki środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia na miesiąc i dzięki temu klub z Trójmiasta nie mógł wystąpić w Pucharze Ekstraklasy. To jednak początek problemów gdynian, bo w tym czasie mają jeszcze do rozegrania pięć spotkań w lidze oraz rewanż w ćwierćfinale Pucharu Polski. Ewentualne trzy walkowery będą oznaczały automatyczną degradację i to o dwie klasy. Chyba, że te mecze zostaną przełożone, albo kara anulowana? - To nie nasza sprawa - zapewnia Wojciech Jugo, przewodniczący Wydziału Gier. - Na podstawie zawartej umowy za prowadzenie rozgrywek I ligi odpowiada wyłącznie Ekstraklasa S.A. Arka natomiast zwróciła się do WG z prośbą o przełożenie terminu spotkania pucharowego z Wisłą Płock. Jednak nie wyraziliśmy na to zgody, ponieważ nie widzieliśmy podstaw. - W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć, czy dojdzie do meczu w Gdyni pomiędzy Arką i Górnikiem Łęczna. Czekamy na czwartkowe rozstrzygnięcia Wydziału Dyscypliny - odparł Filip Mecner, z biura prasowego spółki. Wszystko powinno wyjaśnić się dziś po południu. Nie można wykluczyć niczego, nawet odwieszenia Arki, bo prezesi tego klubu Jacek Milewski i Grzegorz Gąsiorowski zrezygnowali we wtorek z pełnienia funkcji w zarządzie. Obaj niedawno, po wpłaceniu poręczeń majątkowych, opuścili areszt, po zatrzymaniach i postawieniu zarzutów za udział w aferze korupcyjnej. Ale w czwartkowych newsach tematem numer jeden mogą okazać się sankcje wobec \"zielono-czarnych”. Jak zapewnia przewodniczący WD Michał Tomczak, na razie nie ostateczne. Jednak, jeśli postawa Górnika nie zacznie zmierzać w kierunku szybkiego zakończenia sprawy - czytaj: dobrowolnego poddania się karze - wówczas łęczyński klub również może zostać zawieszony w rozgrywkach. A to by oznaczało, że do Gdyni można pojechać najwyżej na wycieczkę zaczerpnąć jodu lub sparing, bo spotkanie ligowe 19 kolejki zakończy się obustronnym walkowerem lub walkowerem dla Arki. Choć spółka Ekstraklasa może także wyznaczyć inny termin spotkania. I jedną z tych ewentualności należy poważnie brać pod uwagę, gdyż trudno spodziewać się, by Górnik sam siebie skazywał na degradację (rozmowa z Michałem Tomczakiem obok). Chyba, że prezes Marian Bulak i reprezentująca interes klubu mecenas Agata Wantuch, bardzo znana w środowisku piłkarskim, zdołają wypłynąć swoimi argumentami na członków wydziału. - Górnikowi przysługuje prawo do obrony, ale nawet nie mieliśmy wglądu do materiałów - mówi pani mecenas. - W postępowaniu obowiązuje klauzula tajności, jednak przewodniczący WD podchodzi do tego bardzo lekko. Czy Górnik zostanie zawieszony? Dla mnie nie byłoby to ani logiczne ani uzasadnione. Taki środek zapobiegawczy stosuje się w przypadku matactwa. Zawieszanie klubów może wprowadzić duży zamęt w harmonogramie rozgrywek. - Do tej pory obowiązywała opinia, że sankcje zaczną skutkować od przyszłego sezonu i według mnie tak powinno być - martwi się Marian Rapa, prezes LZPN i członek zarządu PZPN. - Z wszelkimi decyzjami należało się wstrzymać do zakończenia rundy. Stało się inaczej, co tylko spowoduje bałagan. Być może WD uległ jakiejś presji. Dlaczego należało poczekać? Na razie wszystko skupia się na Arce i Górniku, ale coraz częściej padają też nazwy innych zespołów, których wina może być jeszcze większa. W takich sprawach należy postępować roztropnie. Pośpiech nie jest dobrym doradcą. Później może być kłopot, aby obronić swoje racje przed sądem. Na pewno będziemy znowu o tym rozmawiali na posiedzeniu zarządu. Trudno być wielkim optymistą przed dzisiejszym posiedzeniem. Mimo to piłkarze obu drużyn spokojnie przygotowują się do konfrontacji. - Nikt nie odwołał meczu i pracujemy w normalnym cyklu - przyznał Ireneusz Kościelanik. A Bartosz Jurkowski dodał: Nawet przez moment nie pomyślałem, że możemy nie zagrać. Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby stało się inaczej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama