Zespół zatracił pewność siebie - stwierdził trener Górnika Krzysztof Chrobak. Jego podopieczni przegrali trzy ostatnie mecze, w tym wczoraj ze słabym Widzewem.
ARTUR OGÓREK
07.05.2007 14:39
W Łodzi powtórzył się utarty scenariusz. \"Zielono-czarni” wyszli z jednym napastnikiem i trzema piłkarzami w środku, a mimo to po raz kolejny szybko stracili gole. Tak było tydzień temu w Poznaniu, w środę w Gdyni i teraz na stadionie Widzewa. Miejscowi zaczęli wykorzystywać błędy łęczyńskiej defensywy w pechowej 13 minucie. Sasza Bogunović przeprowadził akcję lewą stroną, zagrał na drugą stronę do Sławomira Szeligi, który wycofał piłkę do nadbiegającego Stefano Napoleoniego. Włoch nie zmarnował tej okazji.
Cztery minuty później było już 2:0. Tym razem atak zainicjował na prawym skrzydle Szeliga, który podał Roberta Kłosa. Później futbolówka powędrowała do Piotra Kuklisa i po jego mocnym uderzenie zatrzepotała w siatce. Choć wcale tak być nie musiało, gdy jej kierunku nie zmienił Paweł Głowacki. Widzew nawet nie musiał włożyć wielkiego wysiłku, aby zapewnić sobie bezpieczną przewagę i w efekcie zwycięstwo. Bo nie było to trudne na tle bezradnych gości.
W drugiej połowie Krzysztof Chrobak wcale nie zamierzał odważniej zaatakować rywali. Dlatego gospodarze spokojnie kontrolowali przebieg wydarzeń, w 61 min przesądzając ostatecznie losy rywalizacji. Kropkę nad \"i” z najbliższej odległości postawił Szeliga.
Komentarze