Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żółto-niebieski finał

Dziś w Kraśniku miejscowa Stal zmierzy się z III-ligową Avią w finale piłkarskiego Pucharu Polski na szczeblu okręgu lubelskiego.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 17. Czwartoligowa ekipa z Kraśnika w drodze do finałowego spotkania już uporała się z wyżej notowanym przeciwnikiem. W półfinale pokonała lidera trzecioligowych zmagań - lubelski Motor. Stal triumfowała 2:0 po golach Rafała Samoleja i Wojciecha Kępki z rzutu karnego. Z kolei Avia zwyciężyła, ale dopiero po dogrywce, sąsiada Stali - Orion Niedrzwica 3:1 (w regulaminowym czasie był bezbramkowy remis). Dziś gospodarze meczu przystąpią do rywalizacji w najsilniejszym składzie. - Na szczęście ominęły nas poważniejsze urazy, a po pauzie za żółte kartki powrócą do zespołu obrońcy: Anatolij Ławryszyn oraz Jarosław Grajper - powiedział Henryk Kamiński, trener Stali. Szkoleniowiec Avii prawdopodobnie nie wstawi do wyjściowego składu wszystkich podstawowych piłkarzy. Mając w perspektywie ważny ligowy mecz w sobotę, z rezerwami Korony Kielce, niektórzy świdniczanie zapewne będą odpoczywali. Wiele wskazuje na to, że jednym z pauzujących w pucharowym spotkaniu będzie Paweł Bugała, który w zimie przeniósł się do Avii ze... Stali Kraśnik. - Nie odpuszczamy pucharowej walki, chociaż pod względem kadrowym niektórzy zawodnicy mogą liczyć na taryfę ulgową - stwierdził trener Marek Maciejewski. - Nie będę obciążał niedawno kontuzjowanego Sebastiana Orzędowskiego. Bugała być może także odpocznie. Na razie zastanawiam się, czy w konfrontacji z rezerwami Korony nie przesunąć go do linii ataku. Ale to tylko rozważania, najpierw porozmawiam o tym z Pawłem. W Kraśniku na pewno wystąpią Bartłomiej Mazurek, Paweł Machnikowski i Tomasz Lenart, których zabraknie w ligowym spotkaniu z uwagi na nadmiar żółtych kartek. Od początku powinien też zagrać Damian Rusiecki. - Pod względem kadrowym pole manewru Avii nie jest tak duże, dlatego pucharowy mecz powinien być ciekawy dla naszych kibiców - dodał trener Kamiński. - Nam nie pozostało nic innego jak dobrze zaprezentować się przed własną publicznością. Przynajmniej tak dobrze jak w spotkaniu z Motorem. W czwartej lidze mamy już nikłe szanse na drugą lokatę, zatem puchar jest dla nas dodatkową szansą na pokazanie się. W moim zespole jest kilku młodych zawodników, dla których takie mecze są okazją do promocji. (tor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama