Tymczasowy Robson
W dzisiejszym meczu przeciwko Chełmiance na ławce trenerskiej Podlasia Biała Podlaska zadebiutuje Robert Różański
- 11.05.2007 19:04
- Maciej Kosik oddał się do dyspozycji zarządu i przyjęliśmy to jako jego rezygnację z pracy z pierwszą drużyną. Tymczasowo jego obowiązki przejmie Robert Różański, jednak jest wielce prawdopodobne, że do końca sezonu, to właśnie on poprowadzi zespół - wyjaśnia Jan Jakubiec, prezes bialskiego klubu
O sytuacji w klubie, jak również o ewentualnej zmianie szkoleniowca pisaliśmy w środę. Już wtedy Maciej Kosik sygnalizował, że jest skłonny zrezygnować z prowadzenia drużyny, która wiosną delikatnie mówiąc zawodzi. Podlasie w siedmiu dotychczasowych spotkaniach wygrało raz, z Czarnymi Dęblin, i w dość szybkim tempie spadło w dół ligowej tabeli.
Jak się okazało trener Kosik słowa dotrzymał, a wczoraj klubowi działacze zadecydowali, że jego obowiązki przejmie kapitan zespołu i dotychczasowy asystent szkoleniowca Robert Różański. - Inna kandydatura nie była brana pod uwagę - zdradza sternik Podlasia i podkreśla, że podczas poniedziałkowego posiedzenia zarządu, klub złoży doświadczonemu zawodnikowi propozycję prowadzenia zespołu na dłużej. Co na to sam zainteresowany? - Decyzję działaczy przyjąłem spokojnie, tym bardziej, że dochodziły minie słuchy o takim rozwiązaniu - mówi popularny \"Robson”. Czy jeden dzień okaże się wystarczający, aby zmienić oblicze drużyny, która musi wreszcie zacząć wygrywać? - Moim głównym zadaniem jest podbudowanie morale zespołu - przyznaje Robert Różański. - W tej drużynie tkwi ogromny potencjał i piłkarze muszą uwierzyć w swoje umiejętności. I na tym się skupię. Rewolucji w wyjściowym składzie nie przewiduje. Jeśli dojdzie do zmian, to góra na dwóch pozycjach - dodaje Różański, który przyznaje, że grą zespołu będzie kierował z boiska. - Myślałem o tym, aby usiąść na ławce, jednak nasza sytuacja kadrowa jest nie za wesoła, tak więc będzie lepiej jak zagram - dodaje \"Robson”.
Weekendowa seria spotkań będzie ważna nie tylko dla Podlasia, ale i Startu Krasnystaw, który również ostatnie ligowe zwycięstwo ma daleko za sobą. - Faktycznie mamy lekką zadyszkę, ale to nic poważnego - tak Marek Kwiecień, reaguje na wyniki osiągnięte przez swoich podopiecznych w ostatnich meczach. A beniaminek jest w odwrocie o czym świadczy jeden punkt wywalczony w pięciu spotkaniach. - Naszą największą bolączką jest brak skuteczności. Stwarzamy w meczu 3-4 doskonałe sytuacje i nie potrafimy ich wykorzystać. Rywal natomiast karci nas przy pierwszej okazji i momentalnie w zawodnikach \"siada” psychika. Wierzę jednak, że przeciwko Granicy pokażą, że nie zapomnieli jak się wygrywa. Może gra z niżem na gardle przyniesie skutek? - zastanawia się szkoleniowiec Startu. Warto dodać, że miejscowi będą mieli o tyle utrudnione zadanie, że w ich składzie zabraknie kontuzjowanych Daniela Krakiewicza i Dawida Bielaka.
Reklama













Komentarze