Walczą o życie
Dzisiejszy mecz może przesądzić o tym, który z zespołów - Wisła czy Górnik - po ostatniej kolejce sezonu zostanie w strefie spadkowej.
- 14.05.2007 19:28
- Podobnie jak gospodarze mamy nóż na gardle. Dlatego spotkanie w Płocku będzie walką o życie - mówi wprost Bartosz Jurkowski, łęczyński defensor.
Kto dziś przegra, może przesądzić o swoim losie. W tej chwili w trudniejszej sytuacji znajduje się Wisła Płock, zajmująca 15 miejsce w tabeli, ze stratą trzech \"oczek” do następnego Górnika Łęczna. Goście, myśląc o zachowaniu 14 lokaty i utrzymaniu, muszą przynajmniej zremisować. Ewentualna porażka, w przypadku gorszego bilansu bezpośrednich spotkań, będzie oznaczała przesunięcie do strefy spadkowej. - Zdajemy sobie sprawę z rangi tego meczu - podkreśla Jurkowski, wcześniej przez wiele lat występujący w Płocku. - Wiemy, że Wisła po przyjściu Czesława Jakołcewicza zaczęła spisywać się lepiej. Ale jesteśmy na to przygotowani, podobnie jak na straszną walkę. Jednak nie tylko ona będzie decydowała o powodzeniu. Musimy również myśleć o stwarzaniu sytuacji oraz ich wykorzystywaniu. Bez tego trudno liczyć na sukces. Trzeba także wyciągnąć wnioski po ostatnim występie w Wodzisławiu, gdzie wszystko dobrze układało się do przerwy, a po zmianie stron posypało się jak domek z kart. I w efekcie nie zdobyliśmy nawet jednego punktu.
Dla \"Nafciarzy” starcie z łęcznianami będzie meczem z gatunku o \"być albo nie być”. W przypadku przegranej ich szanse na utrzymanie zmaleją niemal do zera. Co prawda w ostatnich meczach płocczanie, umiejętnie poustawiani przez nowego szkoleniowca, złapali mały oddech, jednak ich konto punktowe i bramkowe wciąż pozostało ubogie. W całym sezonie Wisła odniosła tylko dwa zwycięstwa (oba z najsłabszą Pogonią Szczecin) oraz strzeliła zaledwie 17 goli. To najmniej spośród wszystkich drużyn Orange Ekstraklasy. Czy dziś jej dorobek ulegnie poprawie? Miejmy nadzieję, że nie. Choć trzeba pamiętać, iż atak gospodarzy zmierzy się z najsłabszą defensywą I ligi - bramkarze Górnika kapitulowali aż po 55 strzałach.
Reklamy to nie przynosi ani jednym, ani drugim, ale fakty są takie, że dziś o godz. 18 naprzeciw siebie wyjdą najgorszy atak i najgorsza defensywa...
Reklama













Komentarze